Siedziałam na piaszczystej plaży niedaleko morza. Poczułam zimny powiew wiatru na mojej skórze. Ubrana byłam w czarne bikini. Co do... Rozejrzałam się dookoła siebie. Otaczał mnie ogromny las, a niedaleko stał domek. Był koloru białego, z ogromnym tarasem i dużą ilością okien. Na zewnątrz znajdował się ogromny basen i leżaki. Domek był w nowoczesnym stylu. Zdawało mi się, że już go gdzieś widziałam...
- Skarbie, przynieść ci coś do picia? - usłyszałam bardzo znajomy, zachrypnięty głos obok mnie. Obróciłam się. Przede mną stał On. Czarne włosy zaczesał do tyłu, przez co wyglądał jeszcze bardziej sexy, jeżeli było to jeszcze możliwe. Ubrany był w granatowe kąpielówki. Figlarny uśmiech błądził po jego pełnych, zmysłowych ustach. Jego ciemne oczy wpatrywały się we mnie. Nie mogłam uwierzyć, że tu jest- je mną na pięknej, egzotycznej plaży w........Los Diablos. Już pamiętam, skąd pamiętałam to miejsce. Była to moja mała willa, którą otrzymałam po trafieniu do piekła. Ale co tu robił On?
- Coś się stało? Mam coś na twarzy? - Zapytał z uśmiechem chłopak
- Nie, po prostu.....
Bzzz Bzzz Bzzz Bzzz. Usłyszałam dźwięk mojego budzika. Ranił on moje uszy. Wyciągnęłam rękę, aby wymacać wyłącznik. Dotknęłam czegoś, ale nie był to mój budzik. W dotyku przypominało mi jeans. Szybko otworzyłam oczy. Przede mną stał Coll odwrócony do mnie tyłem. DOTKNĘŁAM JEGO TYŁKA!!!! W głowie słyszałam jeszcze zachrypnięty głos Willa. Co on tam robił? A, przepraszam, to był kolejny głupi sen. W głębi mnie pragnęłam, aby okazał się on prawdziwy.
- Jestem po was na trening. Kazałem wam być gotowym!!! ~krzyknął Coll
Spojrzałam na zegarek w telefonie. BYŁA 6.05. Czy on zwariował myśląc, że wstanę o tej godzinie???!!!
Coll coś powiedział, ale go zignorowałam. Byłam wściekła, że mnie obudził. Z niechęcią wstałam z łóżka, po czym poszłam do kuchni, aby zjeść śniadanie.
Usiadłam przy stoliku, po czym Coll podstawił mi pod nos talerz z 2 tostami i kakao w moim ulubionym kubku z napisem ,,Morning Coffee" Wzięłam do ręki tosta, po czym wzięłam mały kęs. Tosty były pyszne!!!! Coll naprawdę umie gotować. Ze smakiem zjadłam resztę i wróciłam do pokoju.
Podeszłam do mojej szafy i otworzyłam ją. Ubrania były dość schludnie poukładane. Wyciągnęłam czarne jeansy, czerwone Conversy i czarną bluzkę z logo zespołu Bullet For My Valentine. Z szuflady wyjęłam bieliznę. Wzięłam pierwszą lepszą. Wypadło na granatowy, koronkowy komplecik. Coll popatrzył na mnie, a potem na bieliznę. Na jego ustach błysnął cień rozbawienia. Momentalnie się zaczerwieniłam i schowałam komplecik za siebie. Poszłam do łazienki, aby się przebrać i umyć. Włosy spięłam w luźnego koka i nałożyłam makijaż. Cały czas myślałam o moim śnie.
Gdy wyszłam, w pokoju nie było nikogo. Gdzie oni się podziali!!! Nie zostawili nawet karteczki, aby mnie powiadomić, gdzie są. Postanowiłam wyjść na zakupy. Sama. Forever Alone:(
( Po przejściu 17 sklepów z ciuchami)
Szłam prostym korytarzem. Byłam strasznie zmęczona. Czułam się tak, jakbym przebiegła maraton. Postanowiłam pójść do McDonald's, ponieważ miałam ochotę na sztuczną, dziwną kawę. Dawali do niej za mało mleka. Gdy przyjaźniłam się z Alice, często ona też kupowała tę kawę i do tego dwa duże shake. 'a ] Wypijałyśmy połowę shake'a i wlewałyśmy do niego kawę. Zawsze bardzo mi to smakowało. Postanowiłam zrobić tak i tym razem.
Kolejka była mała, więc szybko złożyłam zamówienie. Postanowiłam rozejrzeć się dookoła, czy nie ma nikogo znajomego ze studiów. Facet z małymi dziećmi, dwie najlepsze przyjaciółki, inny facet z laptopem... I wtedy zauważyłam JEGO. Wszędzie bym rozpoznała te czarne włosy, które licznie dotykałam. Siedział dwa stoliki dalej. Z inną dziewczyną. Blondynką. Plastikiem. Całowali się. Oryginalna randka. Czułam się tak, jakby ktoś wyrwał mi serce i przejechał po nim walcem. Obok nich siedział Jace z brunetką. Will cały czas obściskiwał się z dziewczyną. Chłopak przerwał pocałunek i spojrzał w moją stronę. Teraz wiedziałam na pewno, że to on. Do oczu napłynęły mi łzy. Czułam się jak śmieć. Chłopak spróbował wstać, ale ja szybko odebrałam swoje zamówienie i szybkim krokiem, prawie biegiem wyszłam z McDonald's. Wiedziałam, że on za mną biegnie. Przyśpieszyłam. Po chwili poczułam jego silny ucisk na mej dłoni. Odwrócił mnie tak, że teraz stałam twarzą do niego.
- Cat, ja... przepraszam.
- Przepraszam! PRZEPRASZAM!!! Udław się swoim przepraszam. Wiedziałam, że gdybyś naprawdę został porwany spróbowałbyś się ze mną skontaktować.
- Ale Cat, ja... chyba Cię kocham
- Właśnie udowodniłeś jak.
Chłopak spróbował mnie pocałować, ale nie udało mu się. Przywaliłam mu z całej siły lewym sierpowym w twarz. Chłopaka odrzuciło na kilka metrów dalej ode mnie. Spróbowałam uciec do akademika. Biegłam ile sił w nogach, w prawej ręce trzymając zakupy. Nie rozpłakałam się.
Gdy dotarłam do akademika weszłam do mojego pokoju. Było ciemno, co oznaczało, że Scar jeszcze nie wróciła. Rzuciłam rzeczami w ścianę, a kawę i shake'a położyłam w kuchni. Z lodówki wyjęłam lody czekoladowe, poszłam do łazienki, przebrałam się w moją ulubioną czarną piżamę z misiem, którą ubieram tylko wtedy, gdy jestem chora i wróciłam do łóżka. Wzięłam do ręki mojego czarnego misia, który był szczurem, którego nazwałam Myszka-Akyszka. Przykryłam się kołdrą i włączyłam telewizor. Obejrzałam to, co zwykle ludzie według mnie oglądają po zerwaniu- Zmierzch. Jak zwykle cytowałam moje ulubione sceny. Wyglądało to mniej-więcej tak:
- Nie martwisz się o to, że idziesz do domu pełnego wampirów tylko o to, czy cię zaakceptują?- powiedziałam w tym samym momencie co Edward. Pochłaniałam już 3 opakowanie lodów. Niedługo skończą się nasze awaryjne zapasy. I nastał mój były ulubiony moment filmu. Edward zaczął mówić:
- Jesteś moim życiem
- Kłamca!!! Nie łódź się nawet, nie jesteś jego wybranką!!! Zdradzi cię przy pierwszej lepszej okazji!!! ON CIĘ NIE KOCHA!!!!- zaczęłam wrzeszczeć do telewizora. Rozpłakałam się.
Doprawiłam mój "piękny" wieczór jeszcze ,,Dziennikiem Bridget Jones". Cały czas się trzęsłam i szlochałam. A ja nigdy nie płaczę. A teraz tak... Jak ja to powiem Scar??? Przecież ona była zapatrzona w Willa jak w obrazek. I o wilku mowa. Do pokoju weszła Scar i zaczęła mi się przyglądać. Musiałam wyglądać jak Samara Morgan. Mój tusz do rzęs z pewnością się rozmazał.
- Co się stało??? - spytała zaskoczona
- Skarbie, przynieść ci coś do picia? - usłyszałam bardzo znajomy, zachrypnięty głos obok mnie. Obróciłam się. Przede mną stał On. Czarne włosy zaczesał do tyłu, przez co wyglądał jeszcze bardziej sexy, jeżeli było to jeszcze możliwe. Ubrany był w granatowe kąpielówki. Figlarny uśmiech błądził po jego pełnych, zmysłowych ustach. Jego ciemne oczy wpatrywały się we mnie. Nie mogłam uwierzyć, że tu jest- je mną na pięknej, egzotycznej plaży w........Los Diablos. Już pamiętam, skąd pamiętałam to miejsce. Była to moja mała willa, którą otrzymałam po trafieniu do piekła. Ale co tu robił On?
- Coś się stało? Mam coś na twarzy? - Zapytał z uśmiechem chłopak
- Nie, po prostu.....
Bzzz Bzzz Bzzz Bzzz. Usłyszałam dźwięk mojego budzika. Ranił on moje uszy. Wyciągnęłam rękę, aby wymacać wyłącznik. Dotknęłam czegoś, ale nie był to mój budzik. W dotyku przypominało mi jeans. Szybko otworzyłam oczy. Przede mną stał Coll odwrócony do mnie tyłem. DOTKNĘŁAM JEGO TYŁKA!!!! W głowie słyszałam jeszcze zachrypnięty głos Willa. Co on tam robił? A, przepraszam, to był kolejny głupi sen. W głębi mnie pragnęłam, aby okazał się on prawdziwy.
- Jestem po was na trening. Kazałem wam być gotowym!!! ~krzyknął Coll
Spojrzałam na zegarek w telefonie. BYŁA 6.05. Czy on zwariował myśląc, że wstanę o tej godzinie???!!!
Coll coś powiedział, ale go zignorowałam. Byłam wściekła, że mnie obudził. Z niechęcią wstałam z łóżka, po czym poszłam do kuchni, aby zjeść śniadanie.
Usiadłam przy stoliku, po czym Coll podstawił mi pod nos talerz z 2 tostami i kakao w moim ulubionym kubku z napisem ,,Morning Coffee" Wzięłam do ręki tosta, po czym wzięłam mały kęs. Tosty były pyszne!!!! Coll naprawdę umie gotować. Ze smakiem zjadłam resztę i wróciłam do pokoju.
Podeszłam do mojej szafy i otworzyłam ją. Ubrania były dość schludnie poukładane. Wyciągnęłam czarne jeansy, czerwone Conversy i czarną bluzkę z logo zespołu Bullet For My Valentine. Z szuflady wyjęłam bieliznę. Wzięłam pierwszą lepszą. Wypadło na granatowy, koronkowy komplecik. Coll popatrzył na mnie, a potem na bieliznę. Na jego ustach błysnął cień rozbawienia. Momentalnie się zaczerwieniłam i schowałam komplecik za siebie. Poszłam do łazienki, aby się przebrać i umyć. Włosy spięłam w luźnego koka i nałożyłam makijaż. Cały czas myślałam o moim śnie.
Gdy wyszłam, w pokoju nie było nikogo. Gdzie oni się podziali!!! Nie zostawili nawet karteczki, aby mnie powiadomić, gdzie są. Postanowiłam wyjść na zakupy. Sama. Forever Alone:(
( Po przejściu 17 sklepów z ciuchami)
Szłam prostym korytarzem. Byłam strasznie zmęczona. Czułam się tak, jakbym przebiegła maraton. Postanowiłam pójść do McDonald's, ponieważ miałam ochotę na sztuczną, dziwną kawę. Dawali do niej za mało mleka. Gdy przyjaźniłam się z Alice, często ona też kupowała tę kawę i do tego dwa duże shake. 'a ] Wypijałyśmy połowę shake'a i wlewałyśmy do niego kawę. Zawsze bardzo mi to smakowało. Postanowiłam zrobić tak i tym razem.
Kolejka była mała, więc szybko złożyłam zamówienie. Postanowiłam rozejrzeć się dookoła, czy nie ma nikogo znajomego ze studiów. Facet z małymi dziećmi, dwie najlepsze przyjaciółki, inny facet z laptopem... I wtedy zauważyłam JEGO. Wszędzie bym rozpoznała te czarne włosy, które licznie dotykałam. Siedział dwa stoliki dalej. Z inną dziewczyną. Blondynką. Plastikiem. Całowali się. Oryginalna randka. Czułam się tak, jakby ktoś wyrwał mi serce i przejechał po nim walcem. Obok nich siedział Jace z brunetką. Will cały czas obściskiwał się z dziewczyną. Chłopak przerwał pocałunek i spojrzał w moją stronę. Teraz wiedziałam na pewno, że to on. Do oczu napłynęły mi łzy. Czułam się jak śmieć. Chłopak spróbował wstać, ale ja szybko odebrałam swoje zamówienie i szybkim krokiem, prawie biegiem wyszłam z McDonald's. Wiedziałam, że on za mną biegnie. Przyśpieszyłam. Po chwili poczułam jego silny ucisk na mej dłoni. Odwrócił mnie tak, że teraz stałam twarzą do niego.
- Cat, ja... przepraszam.
- Przepraszam! PRZEPRASZAM!!! Udław się swoim przepraszam. Wiedziałam, że gdybyś naprawdę został porwany spróbowałbyś się ze mną skontaktować.
- Ale Cat, ja... chyba Cię kocham
- Właśnie udowodniłeś jak.
Chłopak spróbował mnie pocałować, ale nie udało mu się. Przywaliłam mu z całej siły lewym sierpowym w twarz. Chłopaka odrzuciło na kilka metrów dalej ode mnie. Spróbowałam uciec do akademika. Biegłam ile sił w nogach, w prawej ręce trzymając zakupy. Nie rozpłakałam się.
Gdy dotarłam do akademika weszłam do mojego pokoju. Było ciemno, co oznaczało, że Scar jeszcze nie wróciła. Rzuciłam rzeczami w ścianę, a kawę i shake'a położyłam w kuchni. Z lodówki wyjęłam lody czekoladowe, poszłam do łazienki, przebrałam się w moją ulubioną czarną piżamę z misiem, którą ubieram tylko wtedy, gdy jestem chora i wróciłam do łóżka. Wzięłam do ręki mojego czarnego misia, który był szczurem, którego nazwałam Myszka-Akyszka. Przykryłam się kołdrą i włączyłam telewizor. Obejrzałam to, co zwykle ludzie według mnie oglądają po zerwaniu- Zmierzch. Jak zwykle cytowałam moje ulubione sceny. Wyglądało to mniej-więcej tak:
- Nie martwisz się o to, że idziesz do domu pełnego wampirów tylko o to, czy cię zaakceptują?- powiedziałam w tym samym momencie co Edward. Pochłaniałam już 3 opakowanie lodów. Niedługo skończą się nasze awaryjne zapasy. I nastał mój były ulubiony moment filmu. Edward zaczął mówić:
- Jesteś moim życiem
- Kłamca!!! Nie łódź się nawet, nie jesteś jego wybranką!!! Zdradzi cię przy pierwszej lepszej okazji!!! ON CIĘ NIE KOCHA!!!!- zaczęłam wrzeszczeć do telewizora. Rozpłakałam się.
Doprawiłam mój "piękny" wieczór jeszcze ,,Dziennikiem Bridget Jones". Cały czas się trzęsłam i szlochałam. A ja nigdy nie płaczę. A teraz tak... Jak ja to powiem Scar??? Przecież ona była zapatrzona w Willa jak w obrazek. I o wilku mowa. Do pokoju weszła Scar i zaczęła mi się przyglądać. Musiałam wyglądać jak Samara Morgan. Mój tusz do rzęs z pewnością się rozmazał.
- Co się stało??? - spytała zaskoczona
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz