Cat P.O.V
Zauważyłam, że w drzwiach stoi Will. Spróbowałam ukryć się za szafą. Słyszałam ich rozmowę:
- Hej. Czy dziewczyna z którą dziś chodziłaś po korytarzu tutaj mieszka?- zapytał
- Ona... Tak, mieszka tutaj- odpowiedziała niepewnie moja współlokatorka
- A czy jest w pokoju?
Serce zabiło mi mocniej. Nie. Powiedz, że nie, plizzz.
- Tak
Nieeeeee!
- Cat!!! Chodź, masz gościa- Zawołała mnie Scar.
Powoli opuściłam moją skrytkę i podeszłam do drzwi. W tym samym momencie Scar opuściła pokój, zostawiając mnie sam na sam z Willem. Chłopak uśmiechnął się, po czym zwrócił się do mnie:
- Czemu tak szybko dziś uciekłaś, mała.
- A co cię to obchodzi- zdziwiłam się
- Ponieważ chciałem, abyś pojechała dziś gdzieś ze mną, Isabelle
Zatkało mnie. Skąd on wiedział, jakie jest moje prawdziwe imię. W jego ustach moje imię brzmiało tak... słodko. Dopiero teraz zauważyłam, że na sobie ma czarne converse, czarne spodnie i bluzkę z Metallici - mojego ulubionego zespołu. Czarna, skórzana kurtka idealnie pasowała do tego stroju. Według mnie wyglądał idealnie. Ponieważ za długo zwlekałam z odpowiedzią, chłopak wziął to za, tak. Założyłam swoje czerwone conversy i skórzaną kurtkę. Po chwili szłam za chłopakiem, do jego samochodu.
- Hej. Czy dziewczyna z którą dziś chodziłaś po korytarzu tutaj mieszka?- zapytał
- Ona... Tak, mieszka tutaj- odpowiedziała niepewnie moja współlokatorka
- A czy jest w pokoju?
Serce zabiło mi mocniej. Nie. Powiedz, że nie, plizzz.
- Tak
Nieeeeee!
- Cat!!! Chodź, masz gościa- Zawołała mnie Scar.
Powoli opuściłam moją skrytkę i podeszłam do drzwi. W tym samym momencie Scar opuściła pokój, zostawiając mnie sam na sam z Willem. Chłopak uśmiechnął się, po czym zwrócił się do mnie:
- Czemu tak szybko dziś uciekłaś, mała.
- A co cię to obchodzi- zdziwiłam się
- Ponieważ chciałem, abyś pojechała dziś gdzieś ze mną, Isabelle
Zatkało mnie. Skąd on wiedział, jakie jest moje prawdziwe imię. W jego ustach moje imię brzmiało tak... słodko. Dopiero teraz zauważyłam, że na sobie ma czarne converse, czarne spodnie i bluzkę z Metallici - mojego ulubionego zespołu. Czarna, skórzana kurtka idealnie pasowała do tego stroju. Według mnie wyglądał idealnie. Ponieważ za długo zwlekałam z odpowiedzią, chłopak wziął to za, tak. Założyłam swoje czerwone conversy i skórzaną kurtkę. Po chwili szłam za chłopakiem, do jego samochodu.
Scarlett P.O.V
- Cat!!! Chodź, masz gościa - zawołałam ją, i wnioskując po jej minie chciała mnie zbić, dlatego opuściłam to miejsce.
Szłam korytarzem. Patrzyłam się w podłogę. Weszłam w kogoś! ZNOWU!!! To był on. To był Jace. Ten sam Jace co wcześniej. Ten sam przystojny Jace.
- Przepraszam Jace - wyszeptałam chłopakowi do ucha
- Nie. To ja przepraszam -powiedział - w rekonpensatę zapraszam cię na lunch do stołówki
- Chętnie - ledwo co zdążyłam wypowiedzieć te słowa Jace pociągnął moją rękę i nie wiem jak stałam na stołówce. Czy to jego moc? Nie wiem, ale jeszcze mu tak bardzo nie zaufałam, żeby prowadzić tę rozmowę.
Jace zamówił coś dla mnie i dla siebie. Poszliśmy do stolika, oddalonego o dobre 26 m od jego znajomych.
- Smacznego- usłyszałam od najładniejszego gościa na ziemi.
- Nawzajem - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co studiujesz? - spytał kiedy przełknął hamburgera.
- Dziennikarstwo - odpowiedziałam
- Ja też! Jestem na drugim roku. Znam wszystkie sprawdziany na pamięć. Jak przypuszczasz, jestem strasznym nieukiem - powiedział a ja się zarumieniłam. Po chwili ciągnął dalej - Jak będziesz chciała...nie rozumiała czegoś... - zawahał się - ... przyjdź do mnie, a ja Ci pomogę...Jeżeli chcesz?
- Jasne! Dobrze mieć takiego kogoś na kogo mogę liczyć... - znowu się zarumieniłam, a on się uśmiechnął, wtedy zobaczyłam, że ma śliczne dołeczki. Odwzajemniłam uśmiech.
Po skończonym lanchu zaciągnął mnie do siebie. Otworzył drzwi i posadził mnie na swoim łóżku. Sam usiadł obok. W rogu zauważyłam łóżko.
- Masz współlokatora?
- Tak, ma na imię Will i jest punkiem. Chyba twoja współlokatorka wpadła mu w oko.
- On jej chyba też. - odpowiedziałam
- Mnie też ktoś wpadł w oko...- powiedział patrząc mi w oczy
- Chyba już pójdę - powiedziałam. Wstając złapał mnie za rękę i powiedział :
- Scar, umówisz się ze mną? - patrząc mu w oczy widziałam, że mu zależy. Mnie też zależało.SCAR CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE?! NIE RÓB TEGO SCAR...
- Raczej tak, podaj dat...
- Jutro od razu po lekcjach. Będę czekał na dziedzińcu.
- D-dobrze - wyjąkałam i wyszłam.
Szłam korytarzem. Patrzyłam się w podłogę. Weszłam w kogoś! ZNOWU!!! To był on. To był Jace. Ten sam Jace co wcześniej. Ten sam przystojny Jace.
- Przepraszam Jace - wyszeptałam chłopakowi do ucha
- Nie. To ja przepraszam -powiedział - w rekonpensatę zapraszam cię na lunch do stołówki
- Chętnie - ledwo co zdążyłam wypowiedzieć te słowa Jace pociągnął moją rękę i nie wiem jak stałam na stołówce. Czy to jego moc? Nie wiem, ale jeszcze mu tak bardzo nie zaufałam, żeby prowadzić tę rozmowę.
Jace zamówił coś dla mnie i dla siebie. Poszliśmy do stolika, oddalonego o dobre 26 m od jego znajomych.
- Smacznego- usłyszałam od najładniejszego gościa na ziemi.
- Nawzajem - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co studiujesz? - spytał kiedy przełknął hamburgera.
- Dziennikarstwo - odpowiedziałam
- Ja też! Jestem na drugim roku. Znam wszystkie sprawdziany na pamięć. Jak przypuszczasz, jestem strasznym nieukiem - powiedział a ja się zarumieniłam. Po chwili ciągnął dalej - Jak będziesz chciała...nie rozumiała czegoś... - zawahał się - ... przyjdź do mnie, a ja Ci pomogę...Jeżeli chcesz?
- Jasne! Dobrze mieć takiego kogoś na kogo mogę liczyć... - znowu się zarumieniłam, a on się uśmiechnął, wtedy zobaczyłam, że ma śliczne dołeczki. Odwzajemniłam uśmiech.
Po skończonym lanchu zaciągnął mnie do siebie. Otworzył drzwi i posadził mnie na swoim łóżku. Sam usiadł obok. W rogu zauważyłam łóżko.
- Masz współlokatora?
- Tak, ma na imię Will i jest punkiem. Chyba twoja współlokatorka wpadła mu w oko.
- On jej chyba też. - odpowiedziałam
- Mnie też ktoś wpadł w oko...- powiedział patrząc mi w oczy
- Chyba już pójdę - powiedziałam. Wstając złapał mnie za rękę i powiedział :
- Scar, umówisz się ze mną? - patrząc mu w oczy widziałam, że mu zależy. Mnie też zależało.SCAR CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE?! NIE RÓB TEGO SCAR...
- Raczej tak, podaj dat...
- Jutro od razu po lekcjach. Będę czekał na dziedzińcu.
- D-dobrze - wyjąkałam i wyszłam.