sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 2

Cat P.O.V
Zauważyłam, że w drzwiach stoi Will. Spróbowałam ukryć się za szafą. Słyszałam ich rozmowę:
- Hej. Czy dziewczyna z którą dziś chodziłaś po korytarzu tutaj mieszka?- zapytał
- Ona... Tak, mieszka tutaj- odpowiedziała niepewnie moja współlokatorka
-  A czy jest w pokoju?
Serce zabiło mi mocniej. Nie. Powiedz, że nie, plizzz.
- Tak
Nieeeeee!
- Cat!!! Chodź, masz gościa- Zawołała mnie Scar.
Powoli opuściłam moją skrytkę i podeszłam do drzwi. W tym samym momencie Scar opuściła pokój, zostawiając mnie sam na sam z Willem. Chłopak uśmiechnął się, po czym zwrócił się do mnie:
- Czemu tak szybko dziś uciekłaś, mała.
- A co cię to obchodzi- zdziwiłam się
- Ponieważ chciałem, abyś pojechała dziś gdzieś ze mną, Isabelle
Zatkało mnie. Skąd on wiedział, jakie jest moje prawdziwe imię. W jego ustach moje imię brzmiało tak... słodko. Dopiero teraz zauważyłam, że na sobie ma czarne converse, czarne spodnie i bluzkę z Metallici - mojego ulubionego zespołu. Czarna, skórzana kurtka idealnie pasowała do tego stroju. Według mnie wyglądał idealnie. Ponieważ za długo zwlekałam z odpowiedzią, chłopak wziął to za, tak. Założyłam swoje czerwone conversy i skórzaną kurtkę. Po chwili szłam za chłopakiem, do jego samochodu.


Scarlett P.O.V


- Cat!!! Chodź, masz gościa - zawołałam ją, i wnioskując po jej minie chciała mnie zbić, dlatego opuściłam to miejsce.
Szłam korytarzem. Patrzyłam się w podłogę. Weszłam w kogoś! ZNOWU!!! To był on. To był Jace. Ten sam Jace co wcześniej. Ten sam przystojny Jace.
- Przepraszam Jace - wyszeptałam chłopakowi do ucha
- Nie. To ja przepraszam -powiedział - w rekonpensatę zapraszam cię na lunch do stołówki
- Chętnie - ledwo co zdążyłam wypowiedzieć te słowa Jace pociągnął moją rękę i nie wiem jak stałam na stołówce. Czy to jego moc? Nie wiem, ale jeszcze mu tak bardzo nie zaufałam, żeby prowadzić tę rozmowę.
Jace zamówił coś dla mnie i dla siebie. Poszliśmy do stolika, oddalonego o dobre 26 m od jego znajomych.
- Smacznego- usłyszałam od najładniejszego gościa na ziemi.
- Nawzajem - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co studiujesz? - spytał kiedy przełknął hamburgera.
- Dziennikarstwo - odpowiedziałam
- Ja też! Jestem na drugim roku. Znam wszystkie sprawdziany na pamięć. Jak przypuszczasz, jestem strasznym nieukiem - powiedział a ja się zarumieniłam. Po chwili ciągnął dalej - Jak będziesz chciała...nie rozumiała czegoś... - zawahał się - ... przyjdź do mnie, a ja Ci pomogę...Jeżeli chcesz?
- Jasne! Dobrze mieć takiego kogoś na kogo mogę liczyć... - znowu się zarumieniłam, a on się uśmiechnął, wtedy zobaczyłam, że ma śliczne dołeczki. Odwzajemniłam uśmiech.
Po skończonym lanchu zaciągnął mnie do siebie. Otworzył drzwi i posadził mnie na swoim łóżku. Sam usiadł obok. W rogu zauważyłam łóżko.
- Masz współlokatora?
- Tak, ma na imię Will i jest punkiem. Chyba twoja współlokatorka wpadła mu w oko.
- On jej chyba też. - odpowiedziałam
- Mnie też ktoś wpadł w oko...- powiedział patrząc mi w oczy
- Chyba już pójdę - powiedziałam. Wstając złapał mnie za rękę i powiedział :
- Scar, umówisz się ze mną? - patrząc mu w oczy widziałam, że mu zależy. Mnie też zależało.SCAR CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE?! NIE RÓB TEGO SCAR...
- Raczej tak, podaj dat...
- Jutro od razu po lekcjach. Będę czekał na dziedzińcu.
- D-dobrze - wyjąkałam i wyszłam.

Rozdział 1

                                                         

Cat P.O.V

  Powoli zaczęłam się rozpakowywać. Nie używałam mocy, ponieważ uważałam to za zbędne. Gdy tu przyjechałam marzyłam o tym, aby być normalna. Nikt nie wiedział o mnie zbyt wiele. Zawsze starałam się trzymać na boku. Miałam tylko jedną przyjaciółkę- Alice. Znałyśmy się od przedszkola. Ale ona też nie wiedziała o moim małym sekrecie. Wyjęłam z pudła moją kolekcję płyt. Wśród mojej "małej' kolekcji miałam płyty takich zespołów jak Metallica, Iron Maiden czy Guns 'n Roses. Kolekcja zajęła całą półkę znajdującą się nad moim łóżkiem. Włożyłam do mojej szafy całą górę bluzek. W przewadze czarnych. Na ścianie przymocowałam plakaty moich ulubionych zespołów. Z torby wyjęłam moje dwie pary glanów- czarne ''dwudziestki'' i czerwone ''trzydziestki". Ułożyłam je obok mojej małej kolekcji butów Converse. Kosmetyczkę schowałam na górną półkę w szafie. Inne moje rzeczy upchałam na dno szafy. Po chwili zauważyłam, że zostały mi tylko książki, które schowałam pod łóżko.
Po skończonej pracy ułożyłam się wygodnie na łóżku. Po chwili zauważyłam, że jest już godz. 18.30.
Zasypiałam, gdy do pokoju wparowała moja współlokatorka. Zdjęła swoją kurtkę mówiąc:
- Hej, widzę, że się już rozpakowałaś.
Powoli usiadłam na łóżku. Ziewnęłam, po czym przeciągnęłam się.
- Hej- powiedziałam- kiedy tu przyjechałaś???
- Przyjechałam tu tydzień temu. Odebrałaś już swój plan lekcji???
- Nie
- To dobrze, przynajmniej będę mogła cię oprowadzić- powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
Dopiero teraz zauważyłam, że na ścianach nie zostało ani jednego plakatu Lady Gagi. Wstałam z łóżka, po czym ubrałam czarne glany. Włosy związałam w kucyk i założyłam moją skórzaną kurtkę. po chwili stałam przed Scar gotowa do wyjścia.
- To co, idziemy?- powiedziała dziewczyna.
Podczas drogi dziewczyna pokazała mi wszystkie sale. Okazało się, że też studiuje dziennikarstwo. Gdy przechodziłyśmy obok jednej z sal zauważyłam tego chłopaka, który niedawno na mnie wpadł. Chyba mnie nie zauważył, co oznaczało, że przynajmniej nie będzie nazywał mnie "małą".  Nagle poczułam, że moja przyjaciółka odciągnęła mnie od miejsca, w którym stałam.
- Cat!!! Czy ty mnie słuchasz!!!- powiedziała z oburzeniem moja współlokatorka.
- Tak- odpowiedziałam szybko
- Tamten chłopak to Will. Jest on chłopakiem, od którego ludzie trzymają się z daleka. Mówią, że jest dziwny. Podobno jakaś dziewczyna go dziś ośmieszyła na korytarzu. Współczuję jej.
- Scar, tą dziewczyną byłam ja- powiedziałam.
- O w mordę- powiedziała
- Zgodzę się z tobą.
- O nie... On cię chyba zauważył, bo spojrzał się w naszą stronę
- OMG uciekajmy
- Racja
I uciekłyśmy do naszego pokoju.



Scarlett P.O.V


Wzięłam nasze plany lekcji i poszłam do pokoju. Przekręciłam kluczyk i zobaczyłam Cat siedzącą na łóżku. Razem studiowałyśmy dziennikarstwo.Oprowadziłam ją po szkole. Zwiedziłyśmy dziedziniec. Miała do mnie kilka pytań, na które z chęcią odpowiadałam.
- Scar, a znasz nauczycieli? Wiesz może jacy oni są?
- Słyszałam o nich sporo. Np. pan od Angielskiego, jest niski, wymagający, ale miły. Raz pewna dziewczyna nie zrobiła wypracowania na temat drugiej wojny światowej. Miało to być na 16 stron, z fotografiami.  bardzo dobrze pisała. Miała dostać jedynkę, ale w ostatniej chwili powiedziała że może teraz wygłosić referat na ten  temat.Udało jej się, dostała 6 + za wiadomości z pamięci. Albo pan od historii, na niego należy uważać, jest chamski...- w tej chwili urwałam bo zauważyłam że Cat mnie nie słucha.
- Cat!!! Czy ty mnie słuchasz!!! - krzyknęłam na nią, bo nie lubię gadać samej do siebie
- Tak- odpowiedziała szybko
- Tamten chłopak to Will. Jest on chłopakiem, od którego ludzie trzymają się z daleka. Mówią, że jest dziwny. Podobno jakaś dziewczyna go dziś ośmieszyła na korytarzu. Współczuję jej. - powiedziałam, bo zauważyłam że się na niego dziwnie gapi.
- Scar, tą dziewczyną byłam ja- powiedziała, a ja wpadłam w przerażenie. Zauważyłam że idzie w naszą stronę więc uciekłam z nią do pokoju.
- Scar, to nasz, mój pierwszy dzień a już mam kłopoty!- powiedziała ze śmiechem Cat. Chwilkę później zaczęłyśmy się śmiać jak oszalałe. Później ktoś zaczął pukać do drzwi. Odskoczyłyśmy jak oparzone. Zebrałam w sobie odwagę, podeszłam do drzwi i otworzyłam. Stał tam on.

piątek, 29 listopada 2013

Prolog

Cat   P.O.V


Mijały ostatnie dni mojego pobytu w rodzinnym domu. Szybko pakowałam swoje rzeczy do pudeł, i pośpiesznie znosiłam je na dół. Skończyłam pakować  ostatnie pudło, kiedy do pokoju weszła moja najlepsza przyjaciółka.
- Hej, Cat... Czy to było już ostatnie pudło?- zapytała Alice
- Tak. Dziękuję za pomoc.
- Nie ma za co- dodała smutnym głosem - szkoda, że jedziesz...
- To co? Czas na pożegnanie- powiedziałam
- Chyba naprawdę już czas- dodała, po czym przytuliła mnie.
 Stałyśmy jeszcze w moim pokoju przez kolejne pięć minut żegnając się. Alice odprowadziła mnie do mojego czarnego Audi A4. Wsiadłam do samochodu i odpaliłam go. Przyjaciółka pomachała mi jeszcze raz na pożegnanie, po czym odjechałam. W lusterku widziałam moją przyjaciółkę, której łza kręciła się w oku. Ja rzadko płakałam.
Droga ciągnęła się niemiłosiernie długo. Zawsze byłam sprawnym kierowcą dzięki mojemu wyczulonemu słuchu, wzroku i szybkiej reakcji na daną sytuację.
Po kilku godzinach jazdy dotarłam na miejsce. Przede mną  stał potężny gmach collegu. Wybrałam Washington State Univercity. Zaparkowałam samochód po czym pognałam odebrać klucz do pokoju. Zostałam przydzielona do pokoju nr. 66. Mieścił się on na  2 piętrze. Weszłam na górę i zauważyłąm drzwi od mojego pokoju. Wzięłam głęboki oddech i już miałam pukać gdy nagle drzwi otworzyły się. Stała w nich dziewczyna o bladej cerze podobnej do mojej i czarnych oczach. Miała włosy koloru ciemnego blondu i  niebieskie końcówki. Uśmiechnęła się i powiedziała:
- Cześć! Jestem Scarlett. Mów mi Scar.
- Cześć! Jestem Cat. Mieszkasz w tym pokoju?
- Tak! Podobno miała dzisiaj przyjechać jakaś dziewczyna. To ty?
- Najwyraźniej tak. - powiedziałam
- Wejdź.
Połowę pokoju zajmowały plakaty Lady Gagi. Wtedy zdałam sobie sprawę że moja współlokatorka jest DZIWNA. Na chwilkę wyrwałam się z pokoju aby przynieść swoje bagaże. Gdy szłam korytarzem ktoś na mnie wpadł. Straciłam równowagę i po chwili na kimś leżałam. Był to niezwykle przystojny chłopak w moim stylu - punk. Miał włosy zaczesane do tyłu, koloru czarnego. Jego ręce zdobiły czarne tatuaże.
- Uważaj jak łazisz mała!
- Mała to może być twoja pała!
Jego wyraz twarzy wyrażał zaskoczenie. Dopiero teraz zauważyłam że ludzie się na nas gapią.
Pospiesznie zeszłam z chłopaka i zniknęłam na parkingu. Chyba coś do mnie wołał, ale nie usłyszałam co.



Scarlett P.O.V


Tydzień temu przyjechałam tutaj - do Washington State Univercity. Czekałam na to od dziecięcych lat! Zawsze marzyłam dostać się do tego collegu. Moje dzieciństwo nie należało do najlepszych. Miałam trudny okres w życiu... Ale mniejsza z tym!  Ważne jest tu i teraz a nie przeszłość.
 Najtrudniej było mi się pożegnać z rodziną, przyjaciółmi i moim najlepszym kolegom - Bułą. Buła był psem (owczarkiem niemieckim). Oficjalnie uważałam go za największą ofiarę i lenia świata. Mimo to bardzo go kochałam. Jemu jako jedynemu mogłam się wyżalić. Zawsze mnie rozumiał. Teraz na pewno myślicie że jestem walnięta, bo gadam z psami. Może i macie rację. Nie wiem. Najprawdopodobniej i jestem dziwna ale mam bardzo wysoką samoocenę i to mi dużo pomaga. Powracając do tematu ; pakowałam wtedy ostatnie pudła, kiedy do mojego pokoju wparował mój brat, by się ze mną pożegnać. Strasznie mi się chciało płakać ale powstrzymałam się. Chciałam być dzielna... Zeszłam pośpiesznie na dół z ostatnimi pudłami. Pożegnałam się z najbliższymi i wsiadłam do mojego samochodu - Toyoty Corolla. Zarobiłam na niego w kafejce ale to inna historia. Drogę do pokonania miałam dużą ale dałam sobie radę za pomocą piosenek happysad'a.
Po ośmiu godzinach jazdy (wliczając przerwy na siku) dotarłam tu. Znalazłam się przed gmachem WSU. Po ogromnym dziedzińcu przechadzali się uczniowie (tak mi się zdaje). Zamknęłam samochód i poszłam odebrać klucz do pokoju. Szłam szerokim korytarzem. Doszłam (tak mi się zdaje) do sekretariatu.
- Dzień dobry. Nazywam się Scarlett Thieew's i chciałabym klucz od mojego pokoju.
- Dzień dobry. Proszę - dała mi klucz. Miałam już wychodzić, gdy dodała - będziesz miała współlokatorkę.
Wtedy wyszłam. Cieszyłam się na myśl o mojej nowej koleżance. Spojrzałam na klucz :


Pokój nr. 66
Piętro 2 

Zdziwiłam się trochę ponieważ 66 to moja szczęśliwa liczba. Udałam się to tego pokoju. Przekręciłam zamek i zobaczyłam coś strasznego. Ten pokój był strasznie..hmm... "zanieczyszczony". Rozejrzałam się w nim. Był całkiem spory. Stały w nim dwa łóżka, dwie szafy, jedna komoda z telewizorkiem z lat 90. Postanowiłam pójść po rzeczy. Starannie zamknęłam drzwi i zeszłam po schodach prosto do samochodu. Wzięłam dwa pudełka i weszłam na górę zostawić je. Czynność ta poważyła się jeszcze trzy razy. Za ostatnim razem tak się zagapiłam, że weszłam w kogoś. Kogoś kto był wysoki, przystojny, dobrze zbudowany. Oczywiście po zderzeniu się z tym kimś dwa pudła mi się wyślizgnęły z rąk i upadły na ziemię. Było to nieco krępujące, ponieważ niosłam wtedy bieliznę i moje seksowne wdzianka leżały teraz luzem. Masakra.
- Przepraszam! Nic Ci nie jest?! - krzyknął chłopak, zdezorientowany, zaistniałą sytuacją
- Nie, przepraszam że w ciebie weszłam... - powiedziałam szybko klękając i zbierając rozrzucone stringi i staniki...
- Pomogę Ci - powiedział
- Nie trzeba - rzuciłam oschle.
- Mogę to zachować? - powiedział ironicznie podnosząc mój stanik w serduszka
- Nie! - odpowiedziałam. Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Chłopak miał  blady odcień skóry, jak ja. Wydało mi się to trochę dziwne bo nigdy nikogo takiego nie spotkałam. Może był tym, czym ja byłam... hmm... Włosy miał zaczesane na prawą stronę miały kolor jasnego brązu. Nosił czapkę a la "krasnoludek" jak ja to nazywam. Luźna bluzka  i dresy, takie ze ściągaczami. Do tego buty to chyba były coversy. Nie wiem nie przyjrzałam się.
- Dzięki za pomoc - powiedziałam do niezwykle Swag chłopaka
- Mam na imię Jace, a ty?
- Scarlett, ale mów mi Scar.
- Może pomogę Ci zanieść te pudła do pokoju? - zapytał Jace
- Jak byś mógł.. - odpowiedziałam
Całą drogę gadaliśmy o naszym życiu i dowiedziałam się, że prawie niczym się nie różnimy.
Weszłam do pokoju i postanowiłam ogarnąć ten syf. Wszędzie wisiały plakaty Lady Gagi. Ble...


***
Minął tydzień, cały czas myślałam o Jace'e, ale nie spotkałam go nigdzie. W miarę znałam korytarze i wiedziałam dokąd one prowadzą. Mniej więcej. Mój apartament prawie ogarnęłam i połowa pokoju nie była już w Lady Gadze. Podeszłam drzwi. Tak po prostu i nagle zobaczyłam dziewczynę która miała właśnie pukać. Wyprzedziłam ją i otworzyłam drzwi. Widziałam  dziewczynę o cerze białej jak ja! Już znam dwie takie osoby... Ciekawe czy jest nas więcej....? Miała pełne czerwone usta i czarne oczy. Miała czarny T-shirt i skórzana kurtkę. Zauważyłam na jej nogach conversy.
Włosy miała falowane i czerwono - czarne.Całkiem ładnie wyglądała, bo miała czarno - białą bandamkę.
Rzuciłam do niej standardowe słowo "cześć", przedstawiłam się i dowiedziałam się kilku rzeczy.
Mianowicie ma na imię Cat i chyba studiujemy razem. Wydaje się być sympatyczna, ale patrzyła na mnie jak na osła kiedy zobaczyła plakaty z Lady Gagą. Nie zdążyłam jej tego wytłumaczyć, bo wyszła po rzeczy. Zajęłam się dalszym ściąganiem plakatów.