niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 3

Scarlett P.O.V


Wróciłam do pokoju. Cat już nie było. Gdzie ona poszła? Jest 18.30 . Niestety akademik zamykają o 24.00 ale i tak się martwię. Zam pewną osobę kilka godzin i już się o nią martwię. To samo z Jacem. Znam go kilka godzin a jutro idę z nim ''randkę''. W końcu wyjdzie na to, że jestem łatwa. Muszę zwolnić.
''Zadzwonię do Cat, może dowiem się gdzie jest'' - pomyślałam.
- ''pip'',''pip'',''pip''.... Tutaj Cat! Jestem zajęta lub po prostu nie mam ochoty cie słuchać, zostaw wiadomość - powiedział głos ze słuchawki mojego telefonu
- Cat muszę pogadać. Tu Scar... - powiedziałam i rozłączyłam się.
Usiadłam na łóżku. Zauważyłam że się nie rozpakowałam.
Na początek wyjęłam trzy pary convers'ów, jedne air max'ów i dwie vans'ów. Miałam 13 bluz z nadrukami i dwie bez. Obcisłe rurki razy osiem i jeansy razy sześć. Miałam dwie super, mega szegszi sukienki bez ramiączek i trzy na ramiączkach. Majtki, skarpetki i staniki schowałam gdzieś do wysuwanej szafeczki. Trzy pary szpilek i jedne koturny. Na razie tyle włożyłam do szafy. Miałam też strój kąpielowy, który wsadziłam gdzieś po między moje staniki a majtki. Miałam jeszcze moje ulubione książki, zeszyty, piórnik, biżuterię i dwie torebki. Torebki powiesiłam na ramie od łóżka, a piórnik, zeszyty, książki i biżuterię wsadziłam do półki nocnej. Przypomniało mi się jeszcze o pudełku umieszczonym na tylnym siedzeniu... Później po nie pójdę.
Już miałam wyrzucać pudła, kiedy przypomniało mi się o kasie. Była ona umieszczona bezpiecznie pod podkładką wsadzoną w karton. Było tam ok. 4 tys funtów. Postanowiłam jutro założyć konto w banku na kartę kredytową. Cat mi pomoże.
Powiesiłam nasze plany lekcji w mini kuchni. Do łazienki wstawiłam kubek, szczoteczkę i pastę do zębów. W kabinie prysznicowej postawiłam mój szampon i odżywkę. Moje kosmetyki postawiłam na  półce  z lusterkiem.
Była 22.00. Przebrałam się w piżamę i wzięłam prysznic. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa... To nie jest zwykły ból ja u śmiertelników. Ten jest o wiele straszniejszy od innych. Czujesz jak ci głowa wybucha co 10 min. U każdego (takiego jak ja) odbywa się to w tych samych chwilach. To jest straszne. Czujesz jak diabeł puka w twoją czachę, ty nie masz siły mu otworzyć a on za karę rozwali Ci łeb. Straszne. Zwykle trwa wo ok. 40-50 min. Przy 50 min diabeł mówi Ci co masz zrobić. Ja na szczęście nie dostałam takiego zlecenia.
Włączyłam sobie TV. Miałam ochotę na horror, więc sobie go włączyłam. Nagle usłyszałam jak ktoś idzie. Skrzypienie podłogi przeraziło mnie. Wstałam i podeszłam.. Już miałam uderzyć tego kogoś w głowę, kiedy zapaliło się światło. To była Cat!

Cat P.O.V

Jechaliśmy leśną drogą. Zaczęłam myśleć o tym, gdzie mnie zabiera. Chłopak musiał wyczuć moje zdenerwowanie, ponieważ powiedział:
-Nie bój się, nie zabiję cię w tym lesie ani nie przelecę, chyba że sama będziesz tego chciała- i mrugnął do mnie.
 TAK. WILL DO MNIE MRUGNĄŁ. Z pewnością siedziałam teraz obok niego czerwona jak pomidor.
Chłopak zaśmiał się cicho. Po chwili namysłu postanowiłam zacząć rozmowę:
- Skąd jesteś?
- Z NY
- Och to całkiem niedaleko
- Taaa a ty?
- Z Morganville w stanie Texas
- Och
W końcu samochód zatrzymał się na jakiejś leśnej drodze. Will wysiadł, po czym otworzył mi drzwi.
- Musimy się teraz trochę przejść- Chłopak uśmiechnął się zachęcająco.
- Okej
Szliśmy wolnym spacerkiem jeszcze przez kilka minut. Wydawały mi się one uciążliwie długie, ponieważ Will nie odezwał się ani słowem. W końcu ujrzałam mały, drewniany dwupiętrowy domek. Obok niego rozciągało się ogromnej wielkości jezioro z małą wysepką na środku. Miejsce to było piękne.
- To mój domek letniskowy- powiedział Will- spędzałem tu wakacje, aż do ukończenia 13 roku życia.
- Tu jest pięknie- powiedziałam z zapartym tchem
- Cieszę się, że ci się podoba.
Zmierzaliśmy ku pięknej budowli.
- Hej Cat, mam pytanie, jaką masz dziś na sobie bieliznę?- zapytał Will.
Momentalnie zaczerwieniłam się ze zdziwienia.
- A co cię to???!!!
- A tak....
Doszliśmy do małego klifu. Will zdjął swoją koszulkę i z drzewa zdjął linę.
- Co ty robisz!?- zapytałam.
- Idę popływać. Myślałem, że możemy razem popływać, mała
- Mała to może być twoja pała- odpowiedziałam mu z uśmiechem
- A co, chcesz zobaczyć???- chłopak uśmiechnął się od ucha do ucha.
Momentalnie się zaczerwieniłam i wyglądałam jak pomidor.
- Biorę to za tak- odpowiedział z uśmiechem chłopak.
Po chwili ściągnął swoje czarne spodnie, pozostając tylko w slipkach. Nagle złapał mnie i wskoczył ze mną do wody. Darłam się niemiłosiernie nie ze strachu, a z zaskoczenia.
Woda była zimna. Było tu trochę głęboko. Zanurkowałam, po czym poczułam, że ktoś mnie łapie w talii. Will przyciągnął mnie do siebie, po czym złączył nasze usta w pocałunku. Nie wiem, czemu to zrobiłam, ale odwzajemniłam go. Z moich ust chłopak przeniósł się na szyję, a potem zaczął ją ssać. Nim się skapnęłam, chłopak zrobił mi tam malinkę. Włożył ręce pod moją bluzkę, nie przestając mnie całować. Odnalazł zapięcie mojego stanika, po czym gwałtownie odsunęłam się od niego. Byłam w tym momencie na niego wnerwiona.
- Co ty robisz??!!- krzyknęłam. Poczułam, że oczy zaczynają mnie piec. O nieee. Zaczynam się...
- Cat, twoje oczy...- powiedział chłopak, ale ja zanim zrozumiałam co  się stało stałam przed drzwiami mojego pokoju. Byłam doszczętnie mokra.
Otworzyłam po cichu drzwi muśląc, że Scarlett już śpi. Zapaliłam światło, po czym zauważyłam rękę Scar napełnioną mocą. A więc ona jest....
- Cat, gdzieś ty była!!! Jest już 2 w nocy!!!- krzyczała moja współlokatorka.
- Scar, musimy pogadać.
Usiadłyśmy na łóżkach. Scar zaczęła rozmowę.
- Cat, ja ci to wszystko wytłumaczę...
- Nie trzeba. Wiem, kim jesteś.
- Tak?
- Tak. Jesteś, tak jak ja DIABLICĄ.

"Było to dawno temu. Mama wysłała mnie po owoce. Było zielone światło dla pieszych... On się nie zatrzymał....Znalazłam się u diabła..."

- Ojejku. Przykro mi...
- Ale przynajmniej wiem, że nie jestem sama w tym gównie. Nienawidzę takiego życia- powiedziałam jej.
- Ja też- przyznała Scarlett.
W końcu położyłyśmy się spać. Przez jakiś czas jeszcze nie mogłam zasnąć, ale w końcu odpłynęłam do krainy Morfeusza...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz