Scarlett P.O.V
Nie sądziłam, że naprawdę przyjdzie. Ale jednak to zrobił.
Jest godzina 19.00. Nagle rozlega się pukanie do drzwi.
- To ten idiota? - spytała Cat
- Jaki punktualny - odpowiedziałam jej
Pukanie nie ustawało. Otworzyłam.
- Czego Collin?!
- Hej, dzięki, dobrze, a u ciebie? - odpowiedział
- Mów czego chcesz?! Bądźmy szczerzy, nie lubię Cię, dlatego idź stąd. - powiedziałam spokojniejszym głosem i zamknęłam mu drzwi przed nosem, on jednak zablokował je butem.
- Twój Jace nie chciałby żebyś mnie wysłuchała - powiedział a ja od razu otworzyłam drzwi.
- Skąd wiesz o mnie i o Jace'sie?! Gadaj!
- O Cat i o Willu też sporo wiem... - powiedział spokojnie
- Wpuść go! - krzyknęła Cat, wyłaniając się zza mojego ramienia.
Coll wszedł do środka. Rozsiadł się na krześle i zaczął mówić :
- Zapewne rozszyfrowałyście znaki (''L.x.SZ'' ), pochwalicie się?
- "L" to "Lucyfer" a "SZ'' to ''Szatan'' - powiedziałyśmy w tym samym czasie.
- A nie zastanawiałyście się nad ''x'' pomiędzy tymi literami? - powiedział. Rzeczywiście. Nie pomyślałyśmy. Coll kontynuował - Nie? Czyli nie wiecie?
- Czego? - spytała Cat
- ''x'' oznacza ''kontra''. Lucyfer i Szatan to dwie inne osoby. Szatan jest łaskawszy, milszy i mądrzejszy, Lucyfer zaś, to totalne przeciwieństwo Szatana. Prowadzą z sobą odwieczną wojnę o tron do wadzz nad Piekłem. Diabeł i tak będzie rządził, ale jego prawą ręką będzie jeden z nich. Lucyfer i Szatan kiedyś byli przyjaciółmi... - przerwał na chwilę, chyba żeby sprawdzić czy słuchamy. - Jestem posłańcem Diabła. Przybyłem żeby was przygotować.
- Do czego? - spytałam
- Macie osłabić Lucyfera. Diabeł osobiście woli na prawą rękę Szatana.
- To dlaczego go nie wybierze? - spytała Cat
- Bo w księdze, jest zapisane, że prawą ręką, jedynego władcy i króla Diabła może zostać tylko ten z czystej krwi, Diablicy Diany i Upadłego Anioła Strecka. To są pierwsi władcy Piekła. Lucyfer i Szatan to ich dalecy, dalecy wnukowie.
- Dobra... Możesz powiedzieć gdzie jest Jace i Will - powiedziałam w sumie nakazałam zdesperowana.
- U Lucyfera. Właśnie dlatego macie większą motywację, żeby osłabić Lucyfera.
- Nic im nie jest? - zapytałam zatroskana.
- Nie mogę powiedzieć, że nie. Codziennie Lucyfer bije, podpala, biczuje, żeby wyciągnąć od nich informacje o WAS. Także na treningach proszę przykładajcie się. Nie mogę patrzeć na ich rany kute i otwarte. Jak się na to patrzy, to boli. Wiem tyle, że jeszcze nic nie powiedzieli.
Usłyszałam to i zemdlałam. Film mi się urwał... opadłam na ziemię. Dalej nic nie pamiętam. Chyba po 20 min. ocknęłam się.
- Jezu, Scar, nie rób tego więcej - powiedziała zatroskana Cat.
- Przepraszam.... - usiadłam na łóżku i zaczęłam ryczeć jak mała dziewczynka.
- O ja.... - powiedział Coll. - Po raz pierwszy widzę jak Diablica płacze...to znaczy, że na pewno masz jeszcze uczucia.... Zwykle Diablice ich nie mają... - powiedział ten idiota- Su-sugerujesz c-coś? - wyjąkałam
- Nie, ale nie kryje zdziwienia - powiedział, podszedł do mnie i przytulił mnie. Przyjebałam mu z całej pety ( tej nadludzkiej ) z liścia. Chwilę później leżał o 4 m dalej ode mnie, przy ścianie. Jestem zajebista.
- Nie zbliżaj się do mnie świnio! Mam chłopaka i nie zbyt Cię toleruję, ale muszę cię znosić, żeby go odzyskać, więc proszę, nie rób tego więcej, dla twojego dobra - powiedziałam i przetarłam ręką zapłakane oczy.
- Sorry, chciałem cię pocieszyć. Nie miałem pojęcia, że tak zareagujesz. Nie chciałem... - powiedział ale mu przerwałam
- Kiedy pierwszy trening?
- Jutro rano
- Ale mamy szko..
- O to się nie martw, zajmę się tym. Bądźcie gotowe na rano.- powiedział i wyszedł.
Odzyskam swojego chłopaka!
Cat P.O.V
Spacerowałam po pokoju. Myślałam o Willu, o mnie, o tym, jak go uwolnić. I o tym, co się stanie później..
STUKU PUKU DZYŃ DZYŃ DZYŃ Spojrzałam na zegarek. Była 19.00.
- To ten idiota???-spytałam.
Miałam małą nadzieję, że to Will. Chciałam go spotkać. Ciekawe, gdzie jest i co robi. Mam nadzieję, że mnie nie zdradza...Scarlett coś powiedziała, ale nie wiedziałam co. Dla mnie było to:
- BlablablahfufxuhgvxzjnvoJFiadhjBlaBlaBlaaaatttfffffBlaBlaBla- ale to była tylko moja wersja więc.... Gdy z moich przemyśleń wybudził (????) mnie męski głos
- O Cat i Willu też sporo wiem...
Tyle mi wystarczyło. Wrzasnęłam z drugiego końca pokoju:
- Wpuść go
Po chwili do pokoju wszedł Pan Jakmutam, rozsiadł się na krześle, wyglądając przy tym jak małpa i przemówił jak jakiś hrabia Dracula. Choć wcale nie przypominał mi małpy teraz. Ubrany był w czarny t-shirt, spodnie w moro i czarne glany. Jego czarne włosy idealnie opadały na zielone oczy. Miał duże, pełne usta, które same prosiły się o to, aby ktoś je pocałał. Jednymi słowy - Był piękny. Dopiero teraz zobaczyłam w pełni jak wygląda.
- Zapewne rozszyfrowałyście znaki (''L.x.SZ'' ), pochwalicie się?
- "L" to "Lucyfer" a "SZ'' to ''Szatan'' - powiedziałam z Scar tym samym czasie. I nie musiałyśmy się przy tym kontaktować telepatycznie. Mogłyśmy wyglądać jak te bliźniaczki z horrorów.
-A nie zastanawiałyście się nad ''x'' pomiędzy tymi literami? - powiedział pan hrabia Dracula. Buuu jestem Hrabia Dracula i zaraz zjem cię żywcem, ale najpierw przypomnę ci, że nie masz gdzie uciec, ponieważ jestem wraz z tobą w tym samym pokoju Bitch. - Nie? Czyli nie wiecie?- dokończył
- Czego? - spytałam
- ''x'' oznacza ''kontra''. Lucyfer i Szatan to dwie inne osoby. Szatan jest łaskawszy, milszy i mądrzejszy, Lucyfer zaś, to totalne przeciwieństwo Szatana. Prowadzą z sobą odwieczną wojnę o tron do wadzę nad Piekłem. Diabeł i tak będzie rządził, ale jego prawą ręką będzie jeden z nich. Lucyfer i Szatan kiedyś byli przyjaciółmi... - przerwał na chwilę. To z pewnością dlatego, że oślepiło go słońce, tego Draculę... - Jestem posłańcem Diabła. Przybyłem żeby was przygotować. - a więc jednak nie jest staroświeckim wampirem z Transylvanii.
- Do czego? - fuknęła Scar
- Macie osłabić Lucyfera. Diabeł osobiście woli na prawą rękę Szatana- powiedział pan ultra super szegszi Coll.
- To dlaczego go nie wybierze? - spytałam nie rozumiejąc jego logiki. A mówią, że moją jest ciężko zrozumieć...
- Bo w księdze, jest zapisane, że prawą ręką, jedynego władcy i króla Diabła może zostać tylko ten z czystej krwi, Diablicy Diany i Upadłego Anioła Strecka. To są pierwsi władcy Piekła. Lucyfer i Szatan to ich dalecy, dalecy wnukowie- powiedział Coll. Gdybym nie miała Willa rzuciłabym się na niego od razu... Dalej uważam, że jest dziwny, ale szegszi.
- Dobra... Możesz powiedzieć gdzie jest Jace i Will - powiedziała Scar. Miała furię w oczach
. ,, Scar nie. On jest za szegszi, żeby strzelać w niego laserem. Poczekaj na nauczycieli."
Powiedziałam do niej telepatycznie.
Scar popatrzyła na mnie dziwnie, wyglądając przy tym jak pies.
- U Lucyfera. Właśnie dlatego macie większą motywację, żeby go osłabić - powiedział Pan Seksowny Coll. Nie wiem czemu zaczął na mnie tak działać.
- Nic im nie jest? - zapytała zatroskana Scar
- Nie mogę powiedzieć, że nie. Codziennie Lucyfer bije, podpala, biczuje, żeby wyciągnąć od nich informacje o WAS. Także na treningach proszę przykładajcie się. Nie mogę patrzeć na ich rany kute i otwarte. Jak się na to patrzy, to boli. Wiem tyle, że jeszcze nic nie powiedzieli.-
I właśnie w tym momencie stało się coś bardzo dziwnego. Scar runęła na ziemię jak długa, uderzając przy tym o Colla. Pacnęłam się w czoło. Wyglądała jak trup. Jakby kopnęła w kalendarz z półobrotu. I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, co on powiedział. W oczach stanęły mi łzy. Nie. Nie nie nie nie nie...
- Cat przykro mi- powiedział, po czym objął mnie ramieniem. Przytuliłam się do niego.- Jeśli chcesz mogę...- nie dokończył zdania, ponieważ przypomniała mi się leżąca na ziemi jak trup Scar. Oderwałam się od pięknego ciała Colla, po czym przykucnęłam obok mojej przyjaciółki. Nagle jej ciało zniknęło i zmaterializowało się na jej łóżku...
- Moc- powiedział krótko Coll
- Ahaaaa
- Cat, co robisz jutro wieczorem?- zapytał
- Emm... Ja....- zaczęłam się jąkać. Coll chciał mnie zaprosić na randkę. Nie wiem, czy przyjąć to zaproszenie, czy nie.
I w tym momencie obudziła się Scar. Uratowała mnie ona z jednej z najcięższych chwil w moim życiu. Wyglądała jak kupka nieszczęścia.
- Jezu, Scar, nie rób tego więcej - powiedziałam. Chodziło mi o to, aby nigdy więcej nie wyglądała, tak jak teraz. Przypominała zdechłego człowieka, który ożył. Jej włosy sterczały we wszystkie strony, wzrok miała obłąkany i była blada jak ściana. Widać było potężne wory pod oczami i zaczerwienione oczy. Jednymi słowy: wyglądała jak zombie.
- Przepraszam.... - Powiedziała, po czym się rozpłakała. Było mi jej trochę żal. Ze mnie prawie wszystkie uczucia wyparowały.
- O ja.... - powiedział Pan Seksowny Coll. - Po raz pierwszy widzę jak Diablica płacze...to znaczy, że na pewno masz jeszcze uczucia.... Zwykle Diablice ich nie mają... - powiedział.
- Su-sugerujesz c-coś? - wyjąkała cicho Scar
- Nie, ale nie kryje zdziwienia - powiedział, podszedł do niej i przytulił. Przyjebała mu z całej pety ( tej nadludzkiej ) prosto w policzek lewym sierpowym. Chwilę później leżał kilka metrów dalej od niej, przy jasnej ścianie.
- Nie zbliżaj się do mnie świnio! Mam chłopaka i nie zbyt Cię toleruję, ale muszę cię znosić, żeby go odzyskać, więc proszę, nie rób tego więcej, dla twojego dobra - powiedziała i przetarła ręką zapłakane oczy. Wyrażały one ból i zmieszanie, ale przede wszystkim złość.
- Sorry, chciałem cię pocieszyć. Nie miałem pojęcia, że tak zareagujesz. Nie chciałem... - powiedział ale mu przerwała
- Kiedy pierwszy trening? - spytała
- Jutro rano
- Ale mamy szko..
- O to się nie martw, zajmę się tym. Bądźcie gotowe na rano. A i Cat- powiedział - będę po ciebie o 19.00- szepnął mi do ucha i wyszedł z pokoju.
Jest godzina 19.00. Nagle rozlega się pukanie do drzwi.
- To ten idiota? - spytała Cat
- Jaki punktualny - odpowiedziałam jej
Pukanie nie ustawało. Otworzyłam.
- Czego Collin?!
- Hej, dzięki, dobrze, a u ciebie? - odpowiedział
- Mów czego chcesz?! Bądźmy szczerzy, nie lubię Cię, dlatego idź stąd. - powiedziałam spokojniejszym głosem i zamknęłam mu drzwi przed nosem, on jednak zablokował je butem.
- Twój Jace nie chciałby żebyś mnie wysłuchała - powiedział a ja od razu otworzyłam drzwi.
- Skąd wiesz o mnie i o Jace'sie?! Gadaj!
- O Cat i o Willu też sporo wiem... - powiedział spokojnie
- Wpuść go! - krzyknęła Cat, wyłaniając się zza mojego ramienia.
Coll wszedł do środka. Rozsiadł się na krześle i zaczął mówić :
- Zapewne rozszyfrowałyście znaki (''L.x.SZ'' ), pochwalicie się?
- "L" to "Lucyfer" a "SZ'' to ''Szatan'' - powiedziałyśmy w tym samym czasie.
- A nie zastanawiałyście się nad ''x'' pomiędzy tymi literami? - powiedział. Rzeczywiście. Nie pomyślałyśmy. Coll kontynuował - Nie? Czyli nie wiecie?
- Czego? - spytała Cat
- ''x'' oznacza ''kontra''. Lucyfer i Szatan to dwie inne osoby. Szatan jest łaskawszy, milszy i mądrzejszy, Lucyfer zaś, to totalne przeciwieństwo Szatana. Prowadzą z sobą odwieczną wojnę o tron do wadzz nad Piekłem. Diabeł i tak będzie rządził, ale jego prawą ręką będzie jeden z nich. Lucyfer i Szatan kiedyś byli przyjaciółmi... - przerwał na chwilę, chyba żeby sprawdzić czy słuchamy. - Jestem posłańcem Diabła. Przybyłem żeby was przygotować.
- Do czego? - spytałam
- Macie osłabić Lucyfera. Diabeł osobiście woli na prawą rękę Szatana.
- To dlaczego go nie wybierze? - spytała Cat
- Bo w księdze, jest zapisane, że prawą ręką, jedynego władcy i króla Diabła może zostać tylko ten z czystej krwi, Diablicy Diany i Upadłego Anioła Strecka. To są pierwsi władcy Piekła. Lucyfer i Szatan to ich dalecy, dalecy wnukowie.
- Dobra... Możesz powiedzieć gdzie jest Jace i Will - powiedziałam w sumie nakazałam zdesperowana.
- U Lucyfera. Właśnie dlatego macie większą motywację, żeby osłabić Lucyfera.
- Nic im nie jest? - zapytałam zatroskana.
- Nie mogę powiedzieć, że nie. Codziennie Lucyfer bije, podpala, biczuje, żeby wyciągnąć od nich informacje o WAS. Także na treningach proszę przykładajcie się. Nie mogę patrzeć na ich rany kute i otwarte. Jak się na to patrzy, to boli. Wiem tyle, że jeszcze nic nie powiedzieli.
Usłyszałam to i zemdlałam. Film mi się urwał... opadłam na ziemię. Dalej nic nie pamiętam. Chyba po 20 min. ocknęłam się.
- Jezu, Scar, nie rób tego więcej - powiedziała zatroskana Cat.
- Przepraszam.... - usiadłam na łóżku i zaczęłam ryczeć jak mała dziewczynka.
- O ja.... - powiedział Coll. - Po raz pierwszy widzę jak Diablica płacze...to znaczy, że na pewno masz jeszcze uczucia.... Zwykle Diablice ich nie mają... - powiedział ten idiota- Su-sugerujesz c-coś? - wyjąkałam
- Nie, ale nie kryje zdziwienia - powiedział, podszedł do mnie i przytulił mnie. Przyjebałam mu z całej pety ( tej nadludzkiej ) z liścia. Chwilę później leżał o 4 m dalej ode mnie, przy ścianie. Jestem zajebista.
- Nie zbliżaj się do mnie świnio! Mam chłopaka i nie zbyt Cię toleruję, ale muszę cię znosić, żeby go odzyskać, więc proszę, nie rób tego więcej, dla twojego dobra - powiedziałam i przetarłam ręką zapłakane oczy.
- Sorry, chciałem cię pocieszyć. Nie miałem pojęcia, że tak zareagujesz. Nie chciałem... - powiedział ale mu przerwałam
- Kiedy pierwszy trening?
- Jutro rano
- Ale mamy szko..
- O to się nie martw, zajmę się tym. Bądźcie gotowe na rano.- powiedział i wyszedł.
Odzyskam swojego chłopaka!
Cat P.O.V
Spacerowałam po pokoju. Myślałam o Willu, o mnie, o tym, jak go uwolnić. I o tym, co się stanie później..
STUKU PUKU DZYŃ DZYŃ DZYŃ Spojrzałam na zegarek. Była 19.00.
- To ten idiota???-spytałam.
Miałam małą nadzieję, że to Will. Chciałam go spotkać. Ciekawe, gdzie jest i co robi. Mam nadzieję, że mnie nie zdradza...Scarlett coś powiedziała, ale nie wiedziałam co. Dla mnie było to:
- BlablablahfufxuhgvxzjnvoJFiadhjBlaBlaBlaaaatttfffffBlaBlaBla- ale to była tylko moja wersja więc.... Gdy z moich przemyśleń wybudził (????) mnie męski głos
- O Cat i Willu też sporo wiem...
Tyle mi wystarczyło. Wrzasnęłam z drugiego końca pokoju:
- Wpuść go
Po chwili do pokoju wszedł Pan Jakmutam, rozsiadł się na krześle, wyglądając przy tym jak małpa i przemówił jak jakiś hrabia Dracula. Choć wcale nie przypominał mi małpy teraz. Ubrany był w czarny t-shirt, spodnie w moro i czarne glany. Jego czarne włosy idealnie opadały na zielone oczy. Miał duże, pełne usta, które same prosiły się o to, aby ktoś je pocałał. Jednymi słowy - Był piękny. Dopiero teraz zobaczyłam w pełni jak wygląda.
- Zapewne rozszyfrowałyście znaki (''L.x.SZ'' ), pochwalicie się?
- "L" to "Lucyfer" a "SZ'' to ''Szatan'' - powiedziałam z Scar tym samym czasie. I nie musiałyśmy się przy tym kontaktować telepatycznie. Mogłyśmy wyglądać jak te bliźniaczki z horrorów.
-A nie zastanawiałyście się nad ''x'' pomiędzy tymi literami? - powiedział pan hrabia Dracula. Buuu jestem Hrabia Dracula i zaraz zjem cię żywcem, ale najpierw przypomnę ci, że nie masz gdzie uciec, ponieważ jestem wraz z tobą w tym samym pokoju Bitch. - Nie? Czyli nie wiecie?- dokończył
- Czego? - spytałam
- ''x'' oznacza ''kontra''. Lucyfer i Szatan to dwie inne osoby. Szatan jest łaskawszy, milszy i mądrzejszy, Lucyfer zaś, to totalne przeciwieństwo Szatana. Prowadzą z sobą odwieczną wojnę o tron do wadzę nad Piekłem. Diabeł i tak będzie rządził, ale jego prawą ręką będzie jeden z nich. Lucyfer i Szatan kiedyś byli przyjaciółmi... - przerwał na chwilę. To z pewnością dlatego, że oślepiło go słońce, tego Draculę... - Jestem posłańcem Diabła. Przybyłem żeby was przygotować. - a więc jednak nie jest staroświeckim wampirem z Transylvanii.
- Do czego? - fuknęła Scar
- Macie osłabić Lucyfera. Diabeł osobiście woli na prawą rękę Szatana- powiedział pan ultra super szegszi Coll.
- To dlaczego go nie wybierze? - spytałam nie rozumiejąc jego logiki. A mówią, że moją jest ciężko zrozumieć...
- Bo w księdze, jest zapisane, że prawą ręką, jedynego władcy i króla Diabła może zostać tylko ten z czystej krwi, Diablicy Diany i Upadłego Anioła Strecka. To są pierwsi władcy Piekła. Lucyfer i Szatan to ich dalecy, dalecy wnukowie- powiedział Coll. Gdybym nie miała Willa rzuciłabym się na niego od razu... Dalej uważam, że jest dziwny, ale szegszi.
- Dobra... Możesz powiedzieć gdzie jest Jace i Will - powiedziała Scar. Miała furię w oczach
. ,, Scar nie. On jest za szegszi, żeby strzelać w niego laserem. Poczekaj na nauczycieli."
Powiedziałam do niej telepatycznie.
Scar popatrzyła na mnie dziwnie, wyglądając przy tym jak pies.
- U Lucyfera. Właśnie dlatego macie większą motywację, żeby go osłabić - powiedział Pan Seksowny Coll. Nie wiem czemu zaczął na mnie tak działać.
- Nic im nie jest? - zapytała zatroskana Scar
- Nie mogę powiedzieć, że nie. Codziennie Lucyfer bije, podpala, biczuje, żeby wyciągnąć od nich informacje o WAS. Także na treningach proszę przykładajcie się. Nie mogę patrzeć na ich rany kute i otwarte. Jak się na to patrzy, to boli. Wiem tyle, że jeszcze nic nie powiedzieli.-
I właśnie w tym momencie stało się coś bardzo dziwnego. Scar runęła na ziemię jak długa, uderzając przy tym o Colla. Pacnęłam się w czoło. Wyglądała jak trup. Jakby kopnęła w kalendarz z półobrotu. I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, co on powiedział. W oczach stanęły mi łzy. Nie. Nie nie nie nie nie...
- Cat przykro mi- powiedział, po czym objął mnie ramieniem. Przytuliłam się do niego.- Jeśli chcesz mogę...- nie dokończył zdania, ponieważ przypomniała mi się leżąca na ziemi jak trup Scar. Oderwałam się od pięknego ciała Colla, po czym przykucnęłam obok mojej przyjaciółki. Nagle jej ciało zniknęło i zmaterializowało się na jej łóżku...
- Moc- powiedział krótko Coll
- Ahaaaa
- Cat, co robisz jutro wieczorem?- zapytał
- Emm... Ja....- zaczęłam się jąkać. Coll chciał mnie zaprosić na randkę. Nie wiem, czy przyjąć to zaproszenie, czy nie.
I w tym momencie obudziła się Scar. Uratowała mnie ona z jednej z najcięższych chwil w moim życiu. Wyglądała jak kupka nieszczęścia.
- Jezu, Scar, nie rób tego więcej - powiedziałam. Chodziło mi o to, aby nigdy więcej nie wyglądała, tak jak teraz. Przypominała zdechłego człowieka, który ożył. Jej włosy sterczały we wszystkie strony, wzrok miała obłąkany i była blada jak ściana. Widać było potężne wory pod oczami i zaczerwienione oczy. Jednymi słowy: wyglądała jak zombie.
- Przepraszam.... - Powiedziała, po czym się rozpłakała. Było mi jej trochę żal. Ze mnie prawie wszystkie uczucia wyparowały.
- O ja.... - powiedział Pan Seksowny Coll. - Po raz pierwszy widzę jak Diablica płacze...to znaczy, że na pewno masz jeszcze uczucia.... Zwykle Diablice ich nie mają... - powiedział.
- Su-sugerujesz c-coś? - wyjąkała cicho Scar
- Nie, ale nie kryje zdziwienia - powiedział, podszedł do niej i przytulił. Przyjebała mu z całej pety ( tej nadludzkiej ) prosto w policzek lewym sierpowym. Chwilę później leżał kilka metrów dalej od niej, przy jasnej ścianie.
- Nie zbliżaj się do mnie świnio! Mam chłopaka i nie zbyt Cię toleruję, ale muszę cię znosić, żeby go odzyskać, więc proszę, nie rób tego więcej, dla twojego dobra - powiedziała i przetarła ręką zapłakane oczy. Wyrażały one ból i zmieszanie, ale przede wszystkim złość.
- Sorry, chciałem cię pocieszyć. Nie miałem pojęcia, że tak zareagujesz. Nie chciałem... - powiedział ale mu przerwała
- Kiedy pierwszy trening? - spytała
- Jutro rano
- Ale mamy szko..
- O to się nie martw, zajmę się tym. Bądźcie gotowe na rano. A i Cat- powiedział - będę po ciebie o 19.00- szepnął mi do ucha i wyszedł z pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz