Scarlett P.O.V
Oparłam się o ścianę. Powoli osunęłam się na podłogę. Napewno wróci. Wróci, prawda? Miałam taką nadzieję. Trzeba było żyć dalej. Dzisiaj sama pouczyłam sie na polski.
Jace był kochany. Brakowało mi jego towarzystwa.
Za 11 dni był dzień ''RODZINNY'' i moja i jego rodzina miała przyjechać. Ponieważ dzień rodzinny zaczynał się od ósmej, nie było lekcji. Miałam iść z nim, Cat i Willem na poczwórną randkę. Teraz nie wiem co robić.
Tęsknie za nim bardzo, bardzo. Przywiązałam się do niego.
Otworzyłam laptopa. Nagle ( to chyba jakiś wirus) zamiast ekranu głównego pokazała mi się paskudna głowa diabła i napis:
Jace był kochany. Brakowało mi jego towarzystwa.
Za 11 dni był dzień ''RODZINNY'' i moja i jego rodzina miała przyjechać. Ponieważ dzień rodzinny zaczynał się od ósmej, nie było lekcji. Miałam iść z nim, Cat i Willem na poczwórną randkę. Teraz nie wiem co robić.
Tęsknie za nim bardzo, bardzo. Przywiązałam się do niego.
Otworzyłam laptopa. Nagle ( to chyba jakiś wirus) zamiast ekranu głównego pokazała mi się paskudna głowa diabła i napis:
Chcesz odzyskać swojego chłoptasia?
Przyjdź do mnie, napewno wiesz jak...
Wzywa L.x.SZ.
Przyjdź do mnie, napewno wiesz jak...
Wzywa L.x.SZ.
Nie przeraziło mnie to zbyt bardzo. Zaczęłam zastanawiać się co oznacza skrót ''L.x.SZ.''. Nagle coś mi się przypomniało:
''Ta myśl mnie przerażała... Nigdy nie spotkam swojego taty..
- Zostaniesz moją najlepszą diablicą i będziesz miała partnerkę... - powiedział straszny, lecz miły dla uszu głos...''
- Zostaniesz moją najlepszą diablicą i będziesz miała partnerkę... - powiedział straszny, lecz miły dla uszu głos...''
Siadziałam na łóżku i nie miałam zamiaru nic innego robić, jak ćwiczyć moje umiejętności.
- Cat, jedziesz ze mną?
- Dobra, tyko zaczekaj chwilkę - powiedziała i wzięła długopis i kartkę, nie wiedziałam po co - Możemy iść.
- Cat, jedziesz ze mną?
- Dobra, tyko zaczekaj chwilkę - powiedziała i wzięła długopis i kartkę, nie wiedziałam po co - Możemy iść.
Dziesięć minut później stałam z nią na dużej polanie w środku lasu.
- Dobra - powiedziała Cat wyjmując kartkę i pisząc na niej datę treningu i jekie umiejętności nadludzkie posiadamy. - Zrobiłam tabelę. Z doświadczenia wiem, że napewno mamy moc telepatii, czytanie w myślach ( ale to tylko w niewyjaśnionych sytuacjach ) i nadludzką siłę.Z cech wybisałam zmieniające kolor oczy... hmm...Sprawdźmy co jeszcze potrafimy.
Wzięłam głęboki oddech... skupiłam sie na jednym celu... w myślach wobraziłam sobie jak podnoszę to drzewo ogromną ręką i bezlitośnie zgniatam... tak się steło w rzeczywistości.
Cat szybko coś zanotowała.
Znowu się skupiłam na jakimś drzewie. Nagle zobaczyłam małego robaczka idącego po korze drzewa. Powiedziałam o tym szybko Cat. Ona chyba nie uwierzyła, bo zrobiła dziwny wyraz twarzy i chyba sama coś zobaczyła, ponieważ jej gały wybałuszyły się.
Oglądałam kiedyś ''Zmierzch'' i tam potrafili bardzo szybko biegać, więc sama spróbowałam. Zaraz potem znalazłam się na końcu polany. Zaraz przy mnie była Cat. Zdziwiło mnie to, bo nawet w glanach była szybka co jej się nigdy nie zdarzało.
Znowu coś zanotowała. Podałm wam tylko kilka przykładów naszych odkryć. Potrafiłyśmy bardzo dużo. Na przykład miałyśmy laser w oczach, ale to miało też minusy np. potem bolała, rozsadzała się głowa. Postanowiłyśmy nie nadużywać tej mocy.
Do cech dopisałyśmy zmieniające kolor włosy.
Trenowałyąmy dobre 10 dni.
- Dobra - powiedziała Cat wyjmując kartkę i pisząc na niej datę treningu i jekie umiejętności nadludzkie posiadamy. - Zrobiłam tabelę. Z doświadczenia wiem, że napewno mamy moc telepatii, czytanie w myślach ( ale to tylko w niewyjaśnionych sytuacjach ) i nadludzką siłę.Z cech wybisałam zmieniające kolor oczy... hmm...Sprawdźmy co jeszcze potrafimy.
Wzięłam głęboki oddech... skupiłam sie na jednym celu... w myślach wobraziłam sobie jak podnoszę to drzewo ogromną ręką i bezlitośnie zgniatam... tak się steło w rzeczywistości.
Cat szybko coś zanotowała.
Znowu się skupiłam na jakimś drzewie. Nagle zobaczyłam małego robaczka idącego po korze drzewa. Powiedziałam o tym szybko Cat. Ona chyba nie uwierzyła, bo zrobiła dziwny wyraz twarzy i chyba sama coś zobaczyła, ponieważ jej gały wybałuszyły się.
Oglądałam kiedyś ''Zmierzch'' i tam potrafili bardzo szybko biegać, więc sama spróbowałam. Zaraz potem znalazłam się na końcu polany. Zaraz przy mnie była Cat. Zdziwiło mnie to, bo nawet w glanach była szybka co jej się nigdy nie zdarzało.
Znowu coś zanotowała. Podałm wam tylko kilka przykładów naszych odkryć. Potrafiłyśmy bardzo dużo. Na przykład miałyśmy laser w oczach, ale to miało też minusy np. potem bolała, rozsadzała się głowa. Postanowiłyśmy nie nadużywać tej mocy.
Do cech dopisałyśmy zmieniające kolor włosy.
Trenowałyąmy dobre 10 dni.
Dzisiaj jest dzień '' RODZINNY''. Wyszłam na parking. W oddali usłyszałam Bułę! Moje psisko, chwilę później leżało na mnie, (a ja na asfalcie) i lizało mi twarz. Podniosłam się. Pytuliłam się z małym braciszkiem. Tak samo postąpiłam z resztą rodziny.
Oprowadziłam rodziców po akademiku, pokazałam pokój i razem zwiedziliśmy szkołę. Cat też zapoznała się z moją rodziną. Chyba pokochała Bułę tak jak ja. Oczywiście mój pies był strasznym leniem i nawet nie chciało mu się podnieść i przyjść do nas.
Czas szybko zleciał i musiałam się żegnać z moją rodziną i piesełem.
Cat P.O.V
Zbliżał się dzień rodzinny. Wszyscy mieli się wtedy zebrać i przywitać ze swoją rodziną. Na szczęście moi rodzice mieli nie przyjeżdżać.
Scarlett powiedziała, że mamy się wybrać na jakąś wycieczkę. Nie wierzyłam jej. Nigdy nie robi nic bezinteresownie. Jest ogromną materialistką. Postanowiłam ubrać moje czarne glany, skórzaną kurtkę i czarne spodnie. Do tego dobrałam idealny czarny T-shirt. Był on koloru czarnego, a na środku było napisane ,,MASTER OF MUPPETS". Była to oczywiście parodia nazwy jednej z moich ulubionych piosenek Metalliki, która nazywała się ,,Master of Puppets". Kupiłam ją na RockMetalShop.pl Była na promocjach. Pod nosem cały czas nuciłam moją ulubioną piosenkę- Enter Sandman. Mogłam jej słuchać na okrągło. Nigdy mi się nie znudziła. Byłam już prawie gotowa do wyjścia. Szybko chwyciłam jeszcze mój notatnik i czarny notatnik i oznajmiłam:
- Możemy iść.
Scarlett i ja pojechałyśmy na ogromnej wielkości polanę. Zaparkowałyśmy samochód na jej poboczu, po czym ruszyłyśmy w stronę jej środka . Trawa była tu zielona. Na kartce zrobiłam tabelę, na której zapisałam nasze zdolności. Okazało się, że mamy ich kilka.
- Dobra - powiedziałm - Zrobiłam tabelę. Z doświadczenia wiem, że napewno mamy moc telepatii, czytanie w myślach ( ale to tylko w niewyjaśnionych sytuacjach ) i nadludzką siłę.Z cech wybisałam zmieniające kolor oczy... hmm...Sprawdźmy co jeszcze potrafimy.
Scar przymuliła się, patrząc ciągle w jedno miejsce. Okeeej... nie wtrącam się. Po chwili drzewo połamało się. Wyglądało, jakby jakiś bóg zgniótł je swoim tyłkiem. Oczywiście tym ,,Bogiem" okazała się Scar. I jak też się okazało, nie zgniotła tego drzewa ogromną dupą, tylko jej ręką. Zanotowałam
,, Potrafimy zmiażdżyć drzewo tak, żeby wyglądało jakby ktoś je zgniótł pupą. W rzeczywistości potrafimy to zrobić tylko ręką".
Scar znowu się przymuliła, po czym usłyszałam w moich myślach jej głos
,,Hej patrz, jaki śliczny robak!!! Możemy go przygarnąć???" odpowiedziałam jej:,, Nie ma takiej mowy, przecież wiesz, że boję się wszelkiego robactwa"
Spróbowałam zagapić się na trawę i dla żartu sprawdzić, czy jestem jak robot. Okazało się, że tak. UMIAŁAM STRZELAĆ LASEREM Z OCZU!!! Oznaczało to, że mogłam źle popatrzeć na najwredniejszego wykładowcę, po czym spalić go, aby pozostał sam popiół. Och... Strzeż się panie Robinson. Nadchodzi Cat Mowes z jej oczojebnym laserem w oczach. Buahahahahahaha. I nagle, tak znikąd złapał mnie ogromny ból głowy i zepsuł moją idealną scenę, w której śmieję się złowieszczym śmiechem. Ból po chwili ustąpił. Postanowiłam skończyć scenę mojego złowieszczego śmiechu. Buahahahahahahahahaha. W oddali zauważyłam biegnącą Scar. Zapierdalała jak jakiś wampir. Postanowiłam do niej dołączyć. Mocno odepchnęłam się od ziemi, po czym ruszyłam w pogoń za Scar.
Pomyślałam o gorącej czekoladzie, bo było mi cholernie zimno. Myśląc energicznie o tym brązowym, pysznym nektarze bogów usłyszałam pisk Scar.
- Cat!!! Twoje włosy są brązowe!
- Nieee. One są ognistorude. Nie brązowe.- powiedziałam
- Ale one są teraz brązowe.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee- wrzasnęłam. Moje włosy były koloru gorącego kakao.
- Chodź, wracajmy już- powiedziała Scarlett
- Ale..ale..moje włosy!!!
- Naprawią się w drodze do akademika
- Okej. Powiedzmy, że ci wierzę.
W ten sposób minęło jeszcze kilka dni. Codziennie wracałam wykończona do akademika. Byłam zmęęęczona. Zasnęłam na podłodze.
____________________________________________________
Dla mojej drooogiej Truskafy za to, że mnie męczyłaś przez cały tydzień, abym w końcu to napisała. WIELKIE DZIĘKI I MAM NADZIEJĘ, ŻE TO CZYTASZ!!!!
Oprowadziłam rodziców po akademiku, pokazałam pokój i razem zwiedziliśmy szkołę. Cat też zapoznała się z moją rodziną. Chyba pokochała Bułę tak jak ja. Oczywiście mój pies był strasznym leniem i nawet nie chciało mu się podnieść i przyjść do nas.
Czas szybko zleciał i musiałam się żegnać z moją rodziną i piesełem.
Cat P.O.V
Zbliżał się dzień rodzinny. Wszyscy mieli się wtedy zebrać i przywitać ze swoją rodziną. Na szczęście moi rodzice mieli nie przyjeżdżać.
Scarlett powiedziała, że mamy się wybrać na jakąś wycieczkę. Nie wierzyłam jej. Nigdy nie robi nic bezinteresownie. Jest ogromną materialistką. Postanowiłam ubrać moje czarne glany, skórzaną kurtkę i czarne spodnie. Do tego dobrałam idealny czarny T-shirt. Był on koloru czarnego, a na środku było napisane ,,MASTER OF MUPPETS". Była to oczywiście parodia nazwy jednej z moich ulubionych piosenek Metalliki, która nazywała się ,,Master of Puppets". Kupiłam ją na RockMetalShop.pl Była na promocjach. Pod nosem cały czas nuciłam moją ulubioną piosenkę- Enter Sandman. Mogłam jej słuchać na okrągło. Nigdy mi się nie znudziła. Byłam już prawie gotowa do wyjścia. Szybko chwyciłam jeszcze mój notatnik i czarny notatnik i oznajmiłam:
- Możemy iść.
***
- Dobra - powiedziałm - Zrobiłam tabelę. Z doświadczenia wiem, że napewno mamy moc telepatii, czytanie w myślach ( ale to tylko w niewyjaśnionych sytuacjach ) i nadludzką siłę.Z cech wybisałam zmieniające kolor oczy... hmm...Sprawdźmy co jeszcze potrafimy.
Scar przymuliła się, patrząc ciągle w jedno miejsce. Okeeej... nie wtrącam się. Po chwili drzewo połamało się. Wyglądało, jakby jakiś bóg zgniótł je swoim tyłkiem. Oczywiście tym ,,Bogiem" okazała się Scar. I jak też się okazało, nie zgniotła tego drzewa ogromną dupą, tylko jej ręką. Zanotowałam
,, Potrafimy zmiażdżyć drzewo tak, żeby wyglądało jakby ktoś je zgniótł pupą. W rzeczywistości potrafimy to zrobić tylko ręką".
Scar znowu się przymuliła, po czym usłyszałam w moich myślach jej głos
,,Hej patrz, jaki śliczny robak!!! Możemy go przygarnąć???" odpowiedziałam jej:,, Nie ma takiej mowy, przecież wiesz, że boję się wszelkiego robactwa"
Spróbowałam zagapić się na trawę i dla żartu sprawdzić, czy jestem jak robot. Okazało się, że tak. UMIAŁAM STRZELAĆ LASEREM Z OCZU!!! Oznaczało to, że mogłam źle popatrzeć na najwredniejszego wykładowcę, po czym spalić go, aby pozostał sam popiół. Och... Strzeż się panie Robinson. Nadchodzi Cat Mowes z jej oczojebnym laserem w oczach. Buahahahahahaha. I nagle, tak znikąd złapał mnie ogromny ból głowy i zepsuł moją idealną scenę, w której śmieję się złowieszczym śmiechem. Ból po chwili ustąpił. Postanowiłam skończyć scenę mojego złowieszczego śmiechu. Buahahahahahahahahaha. W oddali zauważyłam biegnącą Scar. Zapierdalała jak jakiś wampir. Postanowiłam do niej dołączyć. Mocno odepchnęłam się od ziemi, po czym ruszyłam w pogoń za Scar.
Pomyślałam o gorącej czekoladzie, bo było mi cholernie zimno. Myśląc energicznie o tym brązowym, pysznym nektarze bogów usłyszałam pisk Scar.
- Cat!!! Twoje włosy są brązowe!
- Nieee. One są ognistorude. Nie brązowe.- powiedziałam
- Ale one są teraz brązowe.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee- wrzasnęłam. Moje włosy były koloru gorącego kakao.
- Chodź, wracajmy już- powiedziała Scarlett
- Ale..ale..moje włosy!!!
- Naprawią się w drodze do akademika
- Okej. Powiedzmy, że ci wierzę.
W ten sposób minęło jeszcze kilka dni. Codziennie wracałam wykończona do akademika. Byłam zmęęęczona. Zasnęłam na podłodze.
____________________________________________________
Dla mojej drooogiej Truskafy za to, że mnie męczyłaś przez cały tydzień, abym w końcu to napisała. WIELKIE DZIĘKI I MAM NADZIEJĘ, ŻE TO CZYTASZ!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz