środa, 25 grudnia 2013

Ważne!!!


Proszę o Uwagę!


Drodzy Czytelnicy naszego bloga!

Tradycyjnie, jak co roku
sypią się życzenia wokół.
Większość życzy świąt obfitych,
i prezentów znakomitych,
a my  życzymy, moi mili,
byście święta te spędzili 
tak,  jak każdy sobie marzy
czyli spełnienia wszystkich marzeń

 Życzy RockWoman i Truskafaaa xDD



PS.
     Wiemy, że ta akcja w blogu jest debilowata, ale postaramy się z niej jakoś wybrnąć. / RockWoman
PPS.
     Jeżeli ktoś to czyta. Czy możemy prosić o chociaż o jeden komentarz ( ? ), ponieważ nie wiemy czy pisać dalej tego bloga. Jeszcze raz Wszystkiego naj!  / Truskafaaa xDD

czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdzia 9

Scarlett P.O.V

Rano obudził mnie budzik. Otworzyłam oczy. Stał nade mną on.
- Co ty tutaj robisz cio... - nagle do mnie dotarło to co się wczoraj stało i to co właśnie próbowałam powiedzieć - idioto!  - w końcu to z siebie wydusiłam.
 - Jestem po was na trening. Kazałem wam być gotowym!
- Myślałyśmy, że mówiąc rano, miałeś na myśli  8.00 - 9.00, a nie 6.04.
- Dokładniej 6.05, ale teraz będę musiał na was i tak zaczekać, więc możecie podnieść łaskawie tyłki i iść do kuchni na śniadanie.
Zrobiłyśmy jak kazał. O dziwo w kuchni stały nasze grzanki i kakałko :3. Zjadłyśmy to ze smakiem.
Za pięć minut byłam gotowa do wyjścia. Założyłam  bluzkę w cętki, szorty i buty na obcasie. Do tego dodałam czarne okularki i wyszłam za Coll'em. Nagle zauważyłam że nikt się nie rusza i niektórzy stoją w bardzo dziwnych pozach. Najbardziej przeraziła mnie czirliderka, wykonująca piruet, zawieszona w powietrzu.
- Co do jasnej....- udało mi się wykrztusić.
- Lekcja 1 - zaczął Coll - stop czas. Zatrzymujecie czas kiedy chcecie i kiedy wam się żywnie podoba. Scar, może spróbujesz?
- Jak geniuszu, skoro nic o tym nie wiem? - zapytałam
- Zbierasz całą swoja energię, myśli i siłę, pstrykasz palcami, tyle razy na ile godzin lub minut chcesz. Jeżeli masz ochotę zatrzymać w czasie kogoś z tobą, to go łapiesz za rękę.
- A jak wziąć zatrzymać minuty?
- Prawą ręką pstrykasz jak chcesz minuty zatrzymać a lewą jak godziny. Proste i logiczne.
Dobra spróbowałam. Udało się!!! Tylko gdzie jest Coll..... Zapomniałam ich złapać za dłonie....ups...Nagle za mną wyskoczyła Cat. Widocznie się zezłościła, do weszła do pokoju i trzasnęła drzwiami.
- Co jest... - nagle znalazłam się na jakiejś polance.
- Cat nie chce odzyskać swojego chłopaka. Trudno. - Powiedział jakiś głos. Rozejrzałam sie i nikogo nie wiedziałam. To chyba był Coll - Lekcja 2. Niewidzialność. Zamknij oczy i wyobraź sobie, że nikt nie może cię zobaczyć.
Skupiłam się. Na początku nie wyszło. W pewnym momencie zobaczyłam Colla.
- Brawo! W końcu jesteś.
- A jak to poczuję kiedy jestem niewidzialna? - spytałam głosem małego dziecka.
- Jak spojrzysz na ręce, one są rozmazane prawda? - spytał. Zauważyłam teraz, że ma rację.
- Lekcja 3. Teleportacja. Klaszczesz w dłonie i myślisz o miejscu lub osobie do, której chciałabyś się przenieść. Do zobaczenia przed twoim pokojem! - powiedział i zniknął.
Zostawił mnie samą. Dobra musiałam się skupić. Pomyślałam  o Cat i klasnęłam w dłonie. Zaraz potem znalazłam się koło mojej płaczącej przyjaciółki.
- Co się stało?! - krzyknęłam do przyjaciółki. Ona rozejrzała się, ale chyba nikogo nie zauważyła. Spojrzałam na ręce - rozmazane. Fajnie, że Coll nie nauczył mnie powracać ze świta dla niewidocznych. Postanowiłam przemówić do Cat:
- To ja, Scar. Coll nauczył mnie być niewidzialną ale...
- Skoro Cię nauczył to chodź tu! - powiedziała
- Zaraz będę...
Przypomniałam sobie ostatnia lekcję i przeteleportowałam się do Coll'a.
- Jak nie być nie widzialną?!
- A jak nią być?
- Zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że nikt nie może mnie zobaczyć.
- To pomyśl że każdy może Cię widzieć.
Przetelepotrowałam się do Cat i już ona mnie widziała.
- Opowiadaj co się stało!


_____________________________________________________

Ten rozdział jest poświęcony Scar. Sorry, ale jest też coś od RockWoman :

 Bardzo jej się podobały :333


Prosimy o komentarze xD

Truskafaaa xDD

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 8

Scarlett P.O.V


Nie sądziłam, że naprawdę przyjdzie. Ale jednak to zrobił.
Jest godzina 19.00. Nagle rozlega się pukanie do drzwi.
- To ten idiota? - spytała Cat
- Jaki punktualny - odpowiedziałam jej
Pukanie nie ustawało. Otworzyłam.
- Czego  Collin?!
- Hej, dzięki, dobrze, a u ciebie? - odpowiedział
- Mów czego chcesz?! Bądźmy szczerzy, nie lubię Cię, dlatego idź stąd. - powiedziałam spokojniejszym głosem i zamknęłam mu drzwi przed nosem, on jednak zablokował je butem.
- Twój Jace nie chciałby żebyś mnie wysłuchała - powiedział a ja od razu otworzyłam drzwi.
- Skąd wiesz o mnie i o Jace'sie?! Gadaj!
- O Cat i o Willu też sporo wiem... - powiedział spokojnie
- Wpuść go! - krzyknęła Cat, wyłaniając się zza mojego ramienia.
Coll wszedł do środka. Rozsiadł się na krześle i zaczął  mówić :
- Zapewne rozszyfrowałyście znaki  (''L.x.SZ'' ), pochwalicie się?
- "L" to "Lucyfer" a "SZ'' to ''Szatan'' - powiedziałyśmy w tym samym czasie.
- A nie zastanawiałyście się nad ''x'' pomiędzy tymi literami? - powiedział. Rzeczywiście. Nie pomyślałyśmy. Coll kontynuował - Nie? Czyli nie wiecie?
- Czego? - spytała Cat
- ''x'' oznacza ''kontra''. Lucyfer i Szatan to dwie inne osoby. Szatan jest łaskawszy, milszy i mądrzejszy, Lucyfer zaś, to totalne przeciwieństwo Szatana. Prowadzą z sobą odwieczną wojnę o tron do wadzz nad Piekłem. Diabeł i tak będzie rządził, ale jego prawą ręką będzie jeden z nich. Lucyfer i Szatan kiedyś byli przyjaciółmi... - przerwał na chwilę, chyba żeby sprawdzić czy słuchamy. - Jestem posłańcem Diabła. Przybyłem żeby was przygotować.
- Do czego? - spytałam
- Macie osłabić Lucyfera. Diabeł osobiście woli na prawą rękę Szatana.
- To dlaczego go nie wybierze? - spytała Cat
- Bo w księdze, jest zapisane, że prawą ręką, jedynego władcy i króla  Diabła może zostać tylko ten z czystej krwi, Diablicy Diany i Upadłego Anioła Strecka. To są pierwsi władcy Piekła. Lucyfer i Szatan to  ich dalecy, dalecy wnukowie.
- Dobra... Możesz powiedzieć gdzie jest Jace i Will - powiedziałam w sumie nakazałam zdesperowana.
- U Lucyfera. Właśnie dlatego macie większą motywację, żeby osłabić Lucyfera.
- Nic im nie jest? - zapytałam zatroskana.
- Nie mogę powiedzieć, że nie. Codziennie Lucyfer bije, podpala, biczuje, żeby wyciągnąć od nich informacje o WAS. Także na treningach proszę przykładajcie się. Nie mogę patrzeć na ich rany kute i otwarte. Jak się na to patrzy, to boli. Wiem tyle, że jeszcze nic nie powiedzieli.
Usłyszałam to i zemdlałam. Film mi się urwał... opadłam na ziemię. Dalej nic nie pamiętam. Chyba po 20 min. ocknęłam się.
- Jezu, Scar, nie rób tego więcej - powiedziała zatroskana Cat.
- Przepraszam.... - usiadłam na łóżku i zaczęłam ryczeć jak mała dziewczynka.
- O ja.... - powiedział Coll. - Po raz pierwszy widzę jak Diablica płacze...to znaczy, że na pewno masz jeszcze uczucia.... Zwykle Diablice ich nie mają... - powiedział ten idiota-  Su-sugerujesz c-coś? - wyjąkałam
- Nie, ale nie kryje zdziwienia - powiedział, podszedł do mnie i przytulił mnie. Przyjebałam mu z całej pety    ( tej nadludzkiej ) z liścia. Chwilę później leżał o 4 m dalej ode mnie, przy ścianie. Jestem zajebista.
- Nie zbliżaj się do mnie świnio! Mam chłopaka i nie zbyt Cię toleruję, ale muszę cię znosić, żeby go odzyskać, więc proszę, nie rób tego więcej, dla twojego dobra - powiedziałam i przetarłam ręką zapłakane oczy.
- Sorry, chciałem cię pocieszyć. Nie miałem pojęcia, że tak zareagujesz. Nie chciałem... - powiedział ale mu przerwałam
- Kiedy pierwszy trening?
- Jutro rano
- Ale mamy szko..
- O to się nie martw, zajmę się tym. Bądźcie gotowe na rano.- powiedział i wyszedł.
Odzyskam swojego chłopaka!

Cat P.O.V

Spacerowałam po pokoju. Myślałam o Willu, o mnie, o tym, jak go uwolnić. I o tym, co się stanie później..
STUKU PUKU DZYŃ DZYŃ DZYŃ  Spojrzałam na zegarek. Była 19.00.
- To ten idiota???-spytałam.
Miałam małą nadzieję, że to Will. Chciałam go spotkać. Ciekawe, gdzie jest i co robi. Mam nadzieję, że mnie nie zdradza...Scarlett coś powiedziała, ale nie wiedziałam co.  Dla mnie było to:
- BlablablahfufxuhgvxzjnvoJFiadhjBlaBlaBlaaaatttfffffBlaBlaBla- ale to była tylko moja wersja więc.... Gdy z moich przemyśleń wybudził (????) mnie męski głos
- O Cat i Willu też sporo wiem...
Tyle mi wystarczyło. Wrzasnęłam z drugiego końca pokoju:
- Wpuść go
Po chwili do pokoju wszedł Pan Jakmutam, rozsiadł się na krześle, wyglądając przy tym jak małpa i przemówił jak jakiś hrabia Dracula. Choć wcale nie przypominał mi małpy teraz.  Ubrany był w czarny t-shirt, spodnie w moro i czarne glany. Jego czarne włosy idealnie opadały na zielone oczy. Miał duże, pełne usta, które same prosiły się o to, aby ktoś je pocałał. Jednymi słowy - Był piękny. Dopiero teraz zobaczyłam w pełni jak wygląda.
- Zapewne rozszyfrowałyście znaki  (''L.x.SZ'' ), pochwalicie się?
- "L" to "Lucyfer" a "SZ'' to ''Szatan'' - powiedziałam z Scar  tym samym czasie. I nie musiałyśmy się przy tym kontaktować telepatycznie. Mogłyśmy wyglądać jak te bliźniaczki z horrorów.
 -A nie zastanawiałyście się nad ''x'' pomiędzy tymi literami? - powiedział pan hrabia Dracula. Buuu jestem Hrabia Dracula i zaraz zjem cię żywcem, ale najpierw przypomnę ci, że nie masz gdzie uciec, ponieważ jestem wraz z tobą w tym samym pokoju Bitch. - Nie? Czyli nie wiecie?- dokończył
- Czego? - spytałam
- ''x'' oznacza ''kontra''. Lucyfer i Szatan to dwie inne osoby. Szatan jest łaskawszy, milszy i mądrzejszy, Lucyfer zaś, to totalne przeciwieństwo Szatana. Prowadzą z sobą odwieczną wojnę o tron do wadzę nad Piekłem. Diabeł i tak będzie rządził, ale jego prawą ręką będzie jeden z nich. Lucyfer i Szatan kiedyś byli przyjaciółmi... - przerwał na chwilę. To z pewnością dlatego, że oślepiło go słońce, tego Draculę... - Jestem posłańcem Diabła. Przybyłem żeby was przygotować. - a więc jednak nie jest staroświeckim wampirem z Transylvanii.
- Do czego? - fuknęła Scar
- Macie osłabić Lucyfera. Diabeł osobiście woli na prawą rękę Szatana- powiedział pan ultra super szegszi Coll.
- To dlaczego go nie wybierze? - spytałam nie rozumiejąc jego logiki. A mówią, że moją jest ciężko zrozumieć...
- Bo w księdze, jest zapisane, że prawą ręką, jedynego władcy i króla  Diabła może zostać tylko ten z czystej krwi, Diablicy Diany i Upadłego Anioła Strecka. To są pierwsi władcy Piekła. Lucyfer i Szatan to  ich dalecy, dalecy wnukowie- powiedział Coll. Gdybym nie miała Willa rzuciłabym się na niego od razu... Dalej uważam, że jest dziwny, ale szegszi.
- Dobra... Możesz powiedzieć gdzie jest Jace i Will - powiedziała Scar. Miała furię w oczach

. ,, Scar nie. On jest za szegszi, żeby strzelać w niego laserem. Poczekaj na nauczycieli." 

Powiedziałam do niej telepatycznie.
Scar popatrzyła na mnie dziwnie, wyglądając przy tym jak pies.
- U Lucyfera. Właśnie dlatego macie większą motywację, żeby go osłabić - powiedział Pan Seksowny Coll. Nie wiem czemu zaczął na mnie tak działać.
- Nic im nie jest? - zapytała zatroskana Scar
- Nie mogę powiedzieć, że nie. Codziennie Lucyfer bije, podpala, biczuje, żeby wyciągnąć od nich informacje o WAS. Także na treningach proszę przykładajcie się. Nie mogę patrzeć na ich rany kute i otwarte. Jak się na to patrzy, to boli. Wiem tyle, że jeszcze nic nie powiedzieli.-
I właśnie w tym momencie stało się coś bardzo dziwnego. Scar runęła na ziemię jak długa, uderzając przy tym o Colla. Pacnęłam się w czoło. Wyglądała jak trup. Jakby kopnęła w kalendarz z półobrotu. I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, co on powiedział. W oczach stanęły mi łzy. Nie. Nie nie nie nie nie...
- Cat przykro mi- powiedział, po czym objął mnie ramieniem. Przytuliłam się do niego.- Jeśli chcesz mogę...- nie dokończył zdania, ponieważ przypomniała mi się leżąca na ziemi jak trup Scar. Oderwałam się od pięknego ciała Colla, po czym przykucnęłam obok mojej przyjaciółki. Nagle jej ciało zniknęło i zmaterializowało się na jej łóżku...
- Moc- powiedział krótko Coll
- Ahaaaa
- Cat, co robisz jutro wieczorem?- zapytał
- Emm... Ja....- zaczęłam się jąkać. Coll chciał mnie zaprosić na randkę. Nie wiem, czy przyjąć to zaproszenie, czy nie.
I w tym momencie obudziła się Scar. Uratowała mnie ona z jednej z najcięższych chwil w moim życiu. Wyglądała jak kupka nieszczęścia.
 - Jezu, Scar, nie rób tego więcej - powiedziałam. Chodziło mi o to, aby nigdy więcej nie wyglądała, tak jak teraz. Przypominała zdechłego człowieka, który ożył. Jej włosy sterczały we wszystkie strony, wzrok miała obłąkany i była blada jak ściana. Widać było potężne wory pod oczami i zaczerwienione oczy. Jednymi słowy: wyglądała jak zombie.
- Przepraszam.... - Powiedziała, po czym się rozpłakała. Było mi jej trochę żal. Ze mnie prawie wszystkie uczucia wyparowały.
- O ja.... - powiedział Pan Seksowny Coll. - Po raz pierwszy widzę jak Diablica płacze...to znaczy, że na pewno masz jeszcze uczucia.... Zwykle Diablice ich nie mają... - powiedział.
-  Su-sugerujesz c-coś? - wyjąkała cicho Scar
- Nie, ale nie kryje zdziwienia - powiedział, podszedł do niej i przytulił. Przyjebała mu z całej pety ( tej nadludzkiej ) prosto w policzek lewym sierpowym. Chwilę później leżał kilka metrów dalej od niej, przy jasnej ścianie.
- Nie zbliżaj się do mnie świnio! Mam chłopaka i nie zbyt Cię toleruję, ale muszę cię znosić, żeby go odzyskać, więc proszę, nie rób tego więcej, dla twojego dobra - powiedziała i przetarła ręką zapłakane oczy. Wyrażały one ból i zmieszanie, ale przede wszystkim złość.
- Sorry, chciałem cię pocieszyć. Nie miałem pojęcia, że tak zareagujesz. Nie chciałem... - powiedział ale mu przerwała
- Kiedy pierwszy trening? - spytała
- Jutro rano
- Ale mamy szko..
- O to się nie martw, zajmę się tym. Bądźcie gotowe na rano. A i Cat- powiedział - będę po ciebie o 19.00- szepnął mi do ucha i wyszedł z pokoju.


wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 7

Scarlett P.O.V


Dręczył mnie ten znak ''L.x.SZ''. Pewnego dnia postanowiłam to sprawdzić. Otworzyłam na laptopie ''Google'' i wpisałam L. Ponieważ wpisałam to perz laptopa Cat pierwsze co mi się wyświetliło to było ''Lucyfer''
- Okej....- powiedziałam sama do siebie, na co odpowiedziała Cat
- Co jest?...Ej to mój laptop! - oburzyła się wielka fanka zespołu Metallika
- Sprawdzam coś...
- To nie możesz na swoim laptopie?!
- Nie!
- Czemu?
- Bo mój jakiś wirus opętał i się nie chce włączyć! - krzyknęłam do niej. Jej mina wyrażała zaskoczenie.
- Możesz mi podać powód, dlaczego mnie nie spytałaś o jego użycie?
- Wszędzie widzę znak "L.x.SZ." i chciałam sprawdzić to co widzę!
- Czekaj, - chwila zastanowienia - gdzie do widzisz?
- Na sprawdzianach, na ścianach, w snach, na łóżku - wskazałam na ramę łóżka i ciągnęłam dalej - na zeszytach, na bluzkach, w zlewie, wszędzie! Czemu pytasz?
- Bo mam to samo.... dobra kontynuuj pracę, a ja się zajmę twoim laptopem.
- Okej...
Ponownie wpisałam literkę ''L" i jedyne co mi wyskoczyło to "Lucyfer". To było nieco dziwne. Przecież jest tyle słów na L np. Lampa, a tutaj wyskoczyło mi tylko ''Lucyfer''. Przypadkiem wcisnęłam literkę ''k'' i wyskoczyło mi znowu '' Lucyfer'' . Coś mi tutaj nie grało... Z ciekawości wcisnęłam ''o'' i znowu to samo. To na pewno jakiś znak od Szatana.... Chwila... skoro '' L '' to ''Lucyfer'' to ''SZ'' to ''Szatan''. Pierwsza moje reakcja to ''Tylko debil się tak podpisuje'' ale dobra... Poinformowałam Cat o moim odkryciu. Ona zareagowała tak samo.
- What the fuck... - powiedziała z grymasem na twarzy. Wyglądała trochę jak kot, ale się przyzwyczaiłam.
- Cat, musimy coś zrobić....
- Ja tylko muszę jeszcze iść spać...-  powiedziałą
                                                     ***
Dzisiaj poszłam do szkoły dopiero na drugą lekcje. Był to WOS. Nagle do klasy wszedł piękny chłopak. Mieszał  punk z swag. Był wysoki i umięśniony. Miał niebieskie oczy i blond włosy. Widać było, że się farbuje, ale najprawdopodobniej tylko ja i Cat to widziałyśmy, dzięki naszemu wyczulonemu wzroku. Ale był ładny. Nie dało się tego ukryć.
- Przedstaw się, powiedz skąd jesteś... - powiedziała nauczycielka
- Jestem Collin, ale mówcie mi Coll. - powiedział, a dziewczyny w klasę, wszystkie ( oprócz mnie i Cat ) zaczęły wzdychać. Kontynuował - Pochodzę z Anglii. Moja historia jest skomplikowana i tylko dwie osoby najprawdopodobniej ją poznają - i w tym momencie puścił oczko do mnie i Cat. Obie w tym samym czasie przewróciłyśmy oczami.
- Dziękuję usiądź na wolnym miejscu. - Ponieważ jedno było wolne koło mnie, od razu rzuciłam mu zabójcze spojrzenie a on się uśmiechnął.
Moje spojrzenie nic nie dało.
- Coll, a ty? - zapytał licząc na odpowiedź, której nie dostał
- Hallo, jest tam kto? - zapytał
- Nie mam zamiaru z tobą gadać. - powiedziałam mu.
Na szczęście zadzwonił dzwonek.
Wyszłam pośpiesznie z sali ale za sobą usłyszałam głos:
- Będę u Ciebie o 19.00


Cat P.O.V


 Obudziłam się z okropnym bólem głowy. Z pewnością to po wczorajszych "kilku" kieliszkach Tequili. Miałam  "małego" kaca. Scarlett z pewnością już dawno wstała. Ciekawe, która jest godzina. Spojrzałam na mój nowy zegarek leżący na półce koło łóżka. Była tylko godz. 10:08... Zaraz...Co!!!
- Fuck... Zaspałam
Pospiesznie wyjęłam z szafy czarne, skórzane spodnie, bluzkę zespołu Linkin Park i czarną, koronkową bieliznę. Do wszystkiego dodałam skarpetki w paski. W pośpiechu wbiegłam do łazienki, aby się przebrać. Zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam jak zombie, który po 3826 godzinach polowania na ludzki mózg wchodzi do łazienki i przygląda się swojemu odbiciu. Włosy sterczały mi we wszystkie strony, a pod oczami miałam wielkie, fioletowe wory. Zajęcia zaczęły się pół godziny temu. Włożyłam na siebie ubrania, po czym zrobiłam szybki makijaż. Wyglądałam znośnie. Moje włosy upięłam w wysoki, niechlujny kok. Pamiętam, że Will uwielbiał tę fryzurę...
Zapomniałam już o Willu, przynajmniej starałam się. Zostawił mnie...Znowu płakałam. Nie mogę się teraz rozkleić...

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 6

Scarlett P.O.V


Oparłam się o ścianę. Powoli osunęłam się na podłogę. Napewno wróci. Wróci, prawda? Miałam taką nadzieję. Trzeba było żyć dalej. Dzisiaj sama pouczyłam sie na polski.
Jace był kochany. Brakowało mi jego towarzystwa.
Za 11 dni był dzień ''RODZINNY'' i moja i jego rodzina miała przyjechać. Ponieważ dzień rodzinny zaczynał się od ósmej, nie było lekcji. Miałam iść z nim, Cat i Willem na poczwórną randkę. Teraz nie wiem co robić.
Tęsknie za nim bardzo, bardzo. Przywiązałam się do niego.
Otworzyłam laptopa. Nagle ( to chyba jakiś wirus) zamiast ekranu głównego pokazała mi się paskudna głowa diabła i napis:


                       Chcesz odzyskać swojego chłoptasia?
                               Przyjdź do mnie, napewno wiesz jak...
                                           Wzywa L.x.SZ.


Nie przeraziło mnie to zbyt bardzo. Zaczęłam zastanawiać się co oznacza skrót ''L.x.SZ.''. Nagle coś mi się przypomniało:

''Ta myśl mnie przerażała... Nigdy nie spotkam swojego taty..
   - Zostaniesz moją najlepszą diablicą i będziesz miała partnerkę... - powiedział straszny, lecz miły dla uszu głos...''

Siadziałam na łóżku i nie miałam zamiaru nic innego robić, jak ćwiczyć moje umiejętności.
- Cat, jedziesz ze mną?
-  Dobra, tyko zaczekaj chwilkę - powiedziała i wzięła długopis i kartkę, nie wiedziałam po co - Możemy iść.
Dziesięć minut później stałam z nią na dużej polanie w środku lasu.
- Dobra - powiedziała Cat wyjmując kartkę i pisząc na niej datę treningu i jekie umiejętności nadludzkie posiadamy. - Zrobiłam tabelę. Z doświadczenia wiem, że napewno mamy moc telepatii, czytanie w myślach ( ale to tylko w niewyjaśnionych sytuacjach ) i nadludzką siłę.Z cech wybisałam zmieniające kolor oczy... hmm...Sprawdźmy co jeszcze potrafimy.
Wzięłam głęboki oddech... skupiłam sie na jednym celu... w myślach wobraziłam sobie jak podnoszę to drzewo ogromną ręką i bezlitośnie zgniatam... tak się steło w rzeczywistości.
Cat szybko coś zanotowała.
Znowu się skupiłam na jakimś drzewie. Nagle zobaczyłam małego robaczka idącego po korze drzewa. Powiedziałam o tym szybko Cat. Ona chyba nie uwierzyła, bo zrobiła dziwny wyraz twarzy i chyba sama coś zobaczyła, ponieważ jej gały wybałuszyły się.
Oglądałam kiedyś ''Zmierzch'' i tam potrafili bardzo szybko biegać, więc sama spróbowałam. Zaraz potem znalazłam się na końcu polany. Zaraz przy mnie była Cat. Zdziwiło mnie to, bo nawet w glanach była szybka co jej się nigdy nie zdarzało.
Znowu coś zanotowała. Podałm wam tylko kilka przykładów naszych odkryć. Potrafiłyśmy bardzo dużo. Na przykład miałyśmy laser w oczach, ale to miało też minusy np. potem bolała, rozsadzała się głowa. Postanowiłyśmy nie nadużywać tej mocy.
Do cech dopisałyśmy zmieniające kolor włosy.
Trenowałyąmy dobre 10 dni.
Dzisiaj jest dzień '' RODZINNY''. Wyszłam na parking.  W oddali usłyszałam Bułę! Moje psisko, chwilę później leżało na mnie, (a ja na asfalcie) i lizało mi twarz. Podniosłam się. Pytuliłam się z małym braciszkiem.  Tak samo postąpiłam z resztą rodziny.
Oprowadziłam rodziców po akademiku, pokazałam pokój i razem zwiedziliśmy szkołę. Cat też zapoznała się z moją rodziną. Chyba pokochała Bułę tak jak ja. Oczywiście mój pies był strasznym leniem i nawet nie chciało mu się podnieść i przyjść do nas.
Czas szybko zleciał i musiałam się żegnać z moją rodziną i piesełem.


Cat P.O.V


Zbliżał się dzień rodzinny. Wszyscy mieli się wtedy zebrać i przywitać ze swoją rodziną. Na szczęście moi rodzice mieli nie przyjeżdżać.
Scarlett powiedziała, że mamy się wybrać na jakąś wycieczkę. Nie wierzyłam jej. Nigdy nie robi nic bezinteresownie. Jest ogromną materialistką. Postanowiłam ubrać moje czarne glany, skórzaną kurtkę i czarne spodnie. Do tego dobrałam idealny czarny T-shirt. Był on koloru czarnego, a na środku było napisane ,,MASTER OF MUPPETS". Była to oczywiście parodia nazwy jednej z moich ulubionych piosenek Metalliki, która nazywała się ,,Master of Puppets". Kupiłam ją na RockMetalShop.pl Była na promocjach. Pod nosem cały czas nuciłam moją ulubioną piosenkę- Enter Sandman. Mogłam jej słuchać na okrągło. Nigdy mi się nie znudziła. Byłam już prawie gotowa do wyjścia. Szybko chwyciłam jeszcze mój notatnik i czarny notatnik i oznajmiłam:
- Możemy iść.

***

Scarlett i ja pojechałyśmy na ogromnej wielkości polanę. Zaparkowałyśmy samochód na jej poboczu, po czym ruszyłyśmy w stronę jej środka . Trawa była tu zielona. Na kartce zrobiłam tabelę, na której zapisałam nasze zdolności. Okazało się, że mamy ich kilka.
- Dobra - powiedziałm  - Zrobiłam tabelę. Z doświadczenia wiem, że napewno mamy moc telepatii, czytanie w myślach ( ale to tylko w niewyjaśnionych sytuacjach ) i nadludzką siłę.Z cech wybisałam zmieniające kolor oczy... hmm...Sprawdźmy co jeszcze potrafimy.
Scar przymuliła się, patrząc ciągle w jedno miejsce. Okeeej... nie wtrącam się. Po chwili drzewo połamało się. Wyglądało, jakby jakiś bóg zgniótł je swoim tyłkiem. Oczywiście tym ,,Bogiem" okazała się Scar. I jak też się okazało, nie zgniotła tego drzewa ogromną dupą, tylko jej ręką. Zanotowałam

,, Potrafimy zmiażdżyć drzewo tak, żeby wyglądało jakby ktoś je zgniótł pupą. W rzeczywistości potrafimy to zrobić tylko ręką".

Scar znowu się przymuliła, po czym usłyszałam w moich myślach jej głos

,,Hej patrz, jaki śliczny robak!!! Możemy go przygarnąć???" odpowiedziałam jej:,, Nie ma takiej mowy, przecież wiesz, że boję się wszelkiego robactwa"


Spróbowałam zagapić się na trawę i dla żartu sprawdzić, czy jestem jak robot. Okazało się, że tak. UMIAŁAM STRZELAĆ LASEREM Z OCZU!!! Oznaczało to, że mogłam źle popatrzeć na najwredniejszego wykładowcę, po czym spalić go, aby pozostał sam popiół. Och... Strzeż się panie Robinson. Nadchodzi Cat Mowes z jej oczojebnym laserem w oczach. Buahahahahahaha. I nagle, tak znikąd złapał mnie ogromny ból głowy i zepsuł moją idealną scenę, w której śmieję się złowieszczym śmiechem. Ból po chwili ustąpił. Postanowiłam skończyć scenę mojego złowieszczego śmiechu. Buahahahahahahahahaha. W oddali zauważyłam biegnącą Scar. Zapierdalała jak jakiś wampir. Postanowiłam do niej dołączyć. Mocno odepchnęłam się od ziemi, po czym ruszyłam w pogoń za Scar.
Pomyślałam o gorącej czekoladzie, bo było mi cholernie zimno. Myśląc energicznie o tym brązowym, pysznym nektarze bogów usłyszałam pisk Scar.
- Cat!!! Twoje włosy są brązowe!
- Nieee. One są ognistorude. Nie brązowe.- powiedziałam
- Ale one są teraz brązowe.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee- wrzasnęłam. Moje włosy były koloru gorącego kakao.
- Chodź, wracajmy już- powiedziała Scarlett
- Ale..ale..moje włosy!!!
- Naprawią się w drodze do akademika
- Okej. Powiedzmy, że ci wierzę.
W ten sposób minęło jeszcze kilka dni. Codziennie wracałam wykończona do akademika. Byłam zmęęęczona. Zasnęłam na podłodze.

____________________________________________________




Dla mojej drooogiej Truskafy  za to, że mnie męczyłaś przez cały tydzień, abym w końcu to napisała. WIELKIE DZIĘKI I MAM NADZIEJĘ, ŻE TO CZYTASZ!!!!

wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział 5

Scarlett P.O.V


Wparowałam do pokoju. Pierwsze co zobaczyłam to Cat liżąca się z Willem. Ble...
- W T F. Możesz mi powiedzieć co robisz?!
- Scar..
-A nie ważne. Tylko jak będziecie robić to o czym właśnie myślę to nie pobrudźcie mi kołdry.. i innych rzeczy.. nara - i wyszłam z tam tond tak szybko jak weszłam. Pobiegłam załamana przez korytarz prosto do pokoju Jace'a. Weszłam bez pukania. Przy oknie widziałam go. Rzuciłam się w jego ramiona.
- Przepraszam, że wtedy zniknęłam! To było ponad moje siły! Przepraszam Jace wybacz mi!! - krzyczałam i myślałam że się zaraz rozpłaczę...
- Scar, co się stało? Napadli  Cię? Jeżeli tak to... - powiedział ale mu przerwałam pocałunkiem w czoło. Odsunęłam się, a on pocałował mnie w policzek.
- Scar.... bardzo cię lubię....- zaczął ciągnąć - ale nie wiem czy odwzajemniasz moje uczucie.... nie chcę sobie robić nadziei....
- Jace, ja ciebie chyba kocham...ale nie jestem pewna co do swoich uczuć.... raz już mnie oszukały...-i wtedy zaczęłam ryczeć jak małe dziecko... Jace przytulił mnie. Usiedliśmy na łóżku. W sumie to nawet się położyliśmy. wtuliłam się w jego tors. Dopiero teraz zauważyłam, że nie ma koszulki...Zaczęłam jechać palcem po jego pięknych mięśniach brzucha... Zjechałam niżej.  O JEZU!!! OMG!!! O JEZU!!!! On miał "v"!!!
- Scar, kocham cię...
- Ja ciebie też Jace. - i tutaj nasza wymiana zdań się skończyła, bo pocałował mnie w usta. Pocałunek był coraz bardziej namiętny. Wplątałam palce w jego włosy, on zaś swoje dłonie włożył mi pod koszulkę... Czułam jak dłońmi przejeżdża mi po żebrach.
- Ohm, Jace.. - wyjąkałam
- Tak? - mówił całując mnie
- Nie tak, szybko... proszę... Jeżeli liczyłeś na coś więcej to przepraszam... - powiedziałam
- Nie liczyłem na seks. Chciałem się z tobą pocałować... namiętnie... tego pragnę odkąd cię poznałem..- ta odpowiedź mnie nieco zaskoczyła. Więc zaczęłam spełniać jego prośbę. Całowaliśmy się przez dziesięć minut. To było dziesięć najszczęśliwszych minut w moim życiu.


***

Często zabierał mnie na randki, całował w czoło, pomagał mi w trudnych chwilach, kochał mnie, znał każdy mój sekret, a ja każdy jego. Spędziłam z nim najszczęśliwsze chwile w życiu. Był bardzo przystojny. Miał wiele adoratorek, jednak wybrał mnie.
Jeździliśmy na wycieczki nad strumyk, żeby się pośmiać i spędzić razem chwilę, ale miałam wrażenie, że coś chciał mi powiedzieć. Tylko co?
Minęły dwa miesiące. Było rano. Zebrałam się i poszłam wziąć prysznic. Jak zwykle obudziłam Cat. Ubrałam się w moje swag ciuchy i ruszyłam na zajęcia. W szkole miał bardzo dobre oceny oprócz historii. Oczywiście chodziłam na korki do Jace'a. Byliśmy ze sobą dwa miesiące. Dzisiaj idę z nim na randkę. KOCHAM GO całym mym serduszkiem. 
Weszłam do pokoju i zobaczyłam list na moim łóżku. 
Miałam zamiar go przeczytać ale nagle do pokoju weszła Cat.
- Jestem w...wnerwiona. Rano jak ciebie już nie było zobaczyłam list na swoim łóżku.. było w nim coś w stylu "przepraszam ale muszę to zrobić Twój Kochany Will" i byłam u niego w pokoju i nikt nie otwierał. - wypowiedziała jednym tchem Cat. Z ciekawości otworzyłam swój list.
              

Kochana Scarlett!
Przepraszam ale muszę to zrobić. Kocham Cię ale muszę wyjechać na jakiś czas. Nie szukaj mnie. wzywa mnie L.x.SZ
                                                                                   
                                          Jace
                                                                                    

Myślałam, że zaraz zemdleję...



Cat P.O.V 

Kiedy Scar wyszła wróciliśmy do całowania  się. Siedziałam na nim, w prawdzie to leżałam. 
- Lubię kiedy dziewczyna jest na górze...
- Przecież nie siedzę na Mont Evereście. - powiedziałam.
- Lubię kiedy dziewczyna udaje niedostępną. - odpowiedział i przekręcił nas tak, że teraz ja byłam pod nim.- ale szczerze, najbardziej lubię kiedy dziewczyna jest na dole... - powiedział z bananem na ryju, po chwili dodał - Kocham Cię, Isabello...
- Ostatnio nie wytłumaczyłeś mi skąd znasz moje imię, a więc powiesz? - zapytałam odklejając się do jego ust.
- Każdy upadły anioł lub diablica mają swoją specjalną umiejętność, wiem wszystko o każdym i o wszystkim, ale Ciebie akurat śledziłem przez miesiące. Powracając do naszej czynności... - i tu znowu złączyły się nasze usta. Muszę przyznać, całował świetnie. Chyba go kocham.
,


*** (dwa miesiące później)


Widziałam się z nim wczoraj. Jedliśmy razem kolację, całowaliśmy się, rozmawialiśmy... Jednymi słowy było mi bardzo przyjemnie. Po całym dniu spędzonym z nim wylądowaliśmy w jego pokoju całując się. Chłopak całował każdy centymetr mojej szyi. Chciałam żeby mnie pieścił bardzo długo, ale musiałam wracać do pokoju. Chłopak przyjął to do wiadomości bardzo niechętnie. Wracając do pokoju odkryłam, że tak naprawdę jestem bardzo zmęczona. Szybko położyłam się w łóżku. Moja współlokatorka przyglądała mi się ze zdziwieniem, gdy padłam prosto na twarz po wejściu na łóżko. Nie przebrałam się nawet. Po prostu zasnęłam myśląc o Willu.

Dzisiaj jak zwykle rano obudziła mnie Scar. Jak wstałam jej już nie było. Z pewnością znowu pobiegła do jej Jace'a. Lubiłam go, ale przez niego prawie w ogóle nie było mojej współlokatorki w pokoju. A jak była, to ciągle o nim paplała.
 Powoli wstałam z łóżka i poszłam na poszukiwania czegoś do ubrania. Wybrałam dziś czarne, skórzane spodnie, czarną bluzkę z logo Metalliki, czarne glany i czarną, skórzaną kurtkę. Na rękę założyłam pieszczochę* z trzy centymetrowymi kolcami , a na szyję naszyjnik z pentagramem. Poszłam do łazienki, aby nałożyć makijaż. Zrobiłam sobie lekkie kreski, nałożyłam małą warstwę mascary, a usta pomalowałam czarną szminką. Spojrzałam jeszcze raz w stronę mojej kosmetyczki, po czym zrozumiałam, że w pokoju zostawiłam mój krem.
- Kurwa- powiedziałam cicho pod nosem.
Weszłam przez drzwi do pokoju i od razu w moje oczy rzuciło się coś leżące na biurku, czego wcześniej nie widziałam. Była to kartka z wiadomością. Zaczęłam ją powoli czytać:

Kochana Isabello!
Przepraszam ale muszę to zrobić. Kocham Cię ale muszę wyjechać na jakiś czas. Nie szukaj mnie. wzywa mnie L.x.SZ
Will
Myślałam że to jakiś żart. Łzy stanęły mi w oczach. To niemożliwe. To kurwa niemożliwe... Zaczęłam mówić sobie w duchu. Koło kartki leżało jeszcze coś... Był to naszyjnik z małym, srebrnym kluczykiem. Do niego doczepiona była karteczka:

                                     Zawsze masz nosić ten kluczyk ze sobą. Nieważne co by się wydarzyło. Pamiętaj, że zawsze jestem przy tobie.

                                                                                            Twój Will.
Pośpiesznie założyłam naszyjnik i pobiegłam szukać Scar. Ona zawsze wiedziała, co zrobić. Nie poszłam na żadną lekcję.  Nie mogłam znaleść SCAR!!! W końcu wpadłam na pomysł, aby sprawdzić, czy nie ma jej u Jace'a. Pobiegłam do pokoju, który Jace dzielił z Willem. Nikogo nie było!!! Wkurwiona pobiegłam do mojego pokoju. Wparowałam tam i zaczęłam krzyczeć i płakać. Okazało się, że nie byłam sama. W pokoju była Scarlett.
- O mój Boże Cat, co się stało.
Szybko i prawie niezrozumiale opowiedziałam jej historię. Cały czas się trzęsłam i płakałam. Dziewczyna po odsłuchaniu mojej historii szybko pobladła. Przypominała mi teraz ścianę.


_________________________


*http://www.kropa.pl/data/gfx/pictures/medium/7/1/35017_1.jpg- według mnie piękne cacko :* / RockWomen

Zapraszamy do komentowania / RockWomen i Truskafaaa xDD



niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 4

Scarlett P.O.V


 Tak Jestem diablicą. "Jechałam z tatą samochodem...Była zima...Wpadliśmy w poślizg...Znalazłam się  u diabła...dowiedziałam się że Bóg mnie nie chciał... Wróciłam na ziemię jako diablica...taty nie było..." to wspomnienie często mnie dręczy
Rano obudziłam się pełna życia i  szczęśliwa, w przeciwieństwie do mojej kumpeli. Była bardzo marudna i dziwna...Zapewne to było spowodowanie wczorajszym wydarzeniem.
Zrobiłam nam kanapki kiedy pani maruda weszła do kuchni
- Hej. - powiedziałam do niej. - Jak się spało?
- Źle... Smacznego - powiedziała i wróciła do łóżka.
- Dzięki. - i wyszłam.
Poszłam do pokoju i wyjęłam moje ciuchy. Wyglądałam zajebiście. Wzięłam zeszyty kiedy usłyszałam pukanie.
- Proszę  - krzyknęłam  
- Jest tutaj Scar? - wyjrzałam z łazienki. Niezwykle przystojny chłopak ciągnął - Przepraszam panią, jest może tutaj Scar? - powiedział ironicznie
 - Jestem głuptasie!  
- O przepraszam - powiedział - może odprowadzić cię pod salę?
- Dobrze. Skorzystam z tej usługi. - powiedziałam zadziornie i wyszłam z pokoju.
Z Cat widziałam się dopiero na zajęciach z WOS u. Ominęła kilka lekcji. z  zamyślenia wyrwał mnie dźwięk dzwonka i głos pana Smith'a
- Praca domowa: napisać referat o polityce w 20 wieku. 
Opuściłam salę i udałam się do pokoju. Była to bowiem ostatnia lekcja. 
Miałam się teraz spotkać z Jacem. Stres mnie zżerał. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- P-proszę - wyjąkałam
- Scar?
- tak?
- Możemy już iść?     
- Chyba tak....
Wyszłam z Jacem z pokoju. Złapał mnie za rękę. Serce mi zaczęło bić bardzo szybko. Ciśnienie skoczyło do 200 i zaraz bym chyba zemdlała gdyby nie jego ramię.
Wsiedliśmy do jego samochodu. "gdzie on mnie wiezie?" pytałam się sama siebie. Dotarliśmy do lasu. Pierwsze słowo jaki mi przyszło do głowy - gwałt - ale on jakby czytał w moich myślach powiedział:
- Nie martw się nie mam zamiaru Cię gwałcić...
Moje oczy pojaśniały. Może naprawdę jest upadłym aniołem?
Dotarliśmy na miejsce. Było zarąbiście. Chyba się w nim zakochałam. Wyjął koszyk, a z koszyka kocyk w delfinki.
- Nie miałam innego - powiedział zażenowany daną sytuacją
- Jest słodki - powiedziałam
Położyliśmy się na kocyku. Wtuliłam się w niego.
- Scar mogę się o coś zapytać? To pytanie może wydać Ci się dziwne... - spytał, a jego oczy zaczęły przybierać kolor czerwony.
- Pytaj
-Czy...hmm... masz...chłopaka?
- Nie mam. Ale ostatni jakiego miałam okazała się strasznym debilem i zostawił mnie po wypadku...
- Hmm...Jakim wypadku?
-Samochodowym... była zima...hmm...mój tata nie przeżył...
-Przykro mi - powiedział i przytulił mnie mocniej. - Tęsknisz z nim?
- Bardzo...Miałam szansę zostać z nim...ale wybrałam... - i tu nie dokończyłam bo usłyszałam pytanie wzięte z dupy
- JESTEŚ DIABLICĄ? -  usłyszałam si się przeraziłam
- Kim jesteś żeby zadawać mi takie pytania?!
- Odpowiedz - naciskał
- A czy ty jesteś UPADŁYM ANIOŁEM?! - krzyknęłam a on zamilkł
- Tak... - odpowiedział po pięciu min. Upadłe anioły Informują o tym tylko te osoby które kochają lub z innymi osobnikami teko pokroju.
- Ja jestem diablicą...
- Możesz być moją dziewczyną? - usłyszałam po chwili. Stwierdziłam, że tego było za dużo. Ścisnęłam swoje ręce, myśli i duszę, aby móc się teleportować. Otworzyłam oczy i stałam przed moim pokojem. Pośpiesznie tam wparowałam.
- Cat, musimy pogadać!!!


Cat P.O.V

Gdy się obudziłam, byłam sama w pokoju. Scar gdzieś wyszła, więc miałam cały pokój dla siebie. Achhh...
Przecież ja mam dzisiaj zajęcia!!! Pospiesznie odnalazłam mój telefon, aby sprawdzić godzinę.
- O FUCK!!!- Była 14.06!!! Szybko ubrałam rurki, czarną bluzkę z napisem Fuck Everything i czarną beanie. Pospiesznie założyłam czerwone Converse i najszybciej jak mogłam nałożyłam makijaż. Wzięłam swoją czarną, skórzaną torbę.
Sięgnęłam do klamki i otworzyłam szeroko drzwi. Przed nimi stał on- Will.
- Hej- powiedział
- Hej. Nie mam czasu, aby rozmawiać. Więc PA
Zamknęłam drzwi i pobiegłam w stronę sali, na której miałam mieć dziś zajęcia. Scar siedziała już na swoim miejscu. Usiadłam obok niej.
                                                            ***
Po lekcji udałam się na miasto, do Starbucksa, aby napić się kawy. Zamówiłam dużą mochę i zaczęłam wracać do pokoju. Gdy dotarłam do akademika, do drzwi od mojego pokoju przyczepiona była karteczka.
     
             Cat!!! Przepraszam za wczoraj. Za zbytnio mnie poniosło... A tak na marginesie CZEMU DO JASNEJ CHOLERY NIE MÓWIŁAŚ, ŻE JESTEŚ DIABLICĄ!!!
                                                                                                               Will
Zdjęłam karteczkę z drzwi, po czym położyłam się na łóżku. Do telefonu podłączyłam słuchawki i zaczęłam słuchać piosenek Marlina Mansona. Leciało właśnie This is a new shit, gdy ktoś zapukał do drzwi. Postanowiłam zobaczyć, kto to. Otworzyłam drzwi, a przede mną stał Will. Ubrany był w czarne spodnie, bluzkę z logo Guns'n Roses i czarne Converse. Jego włosy opadały mu na jego piękną, anielską twarz. Tatuaże zdobiły jego ręce. Wyglądał tak słodko że.... Nie Cat, NIE MYŚL O NIM!!! pomyślałam w duchu.
- Hej- powiedział
- Cześć. Czego chcesz. Wiesz, że to było nierozsądne zostawiać kartkę na moich drzwiach!!! Każdy mógł ją zobaczyć i dowiedzieć się, że jestem jaka jestem!!!
- A więc to prawda.....
- A co cię to obchodzi. Chciałeś, abym była twoim kolejnym numerkiem na liście zaliczonych dziewczyn!!!- moje oczy stały się teraz całe czerwone. Zawsze tak mam, gdy jestem zdenerwowana.
- Nie myślałem wtedy nawet o tym!!!
- Nie wierzę ci. Wiesz, najlepiej już idź.
- Ale właśnie przyszłem ci to wszystko wytłumaczyć...
- Wypierdalaj stąd natychmiast. Nie wierzę w żadne twoje słowo!!!
- Nie wyjdę, dopóki ci wszystkiego nie wytłumaczę!!!
- To proszę masz minutę!!!
Wpuściłam chłopaka do pokoju. Usiadłam na łóżku.
- Cat... ja.... jestem UPADŁYM  ANIOŁEM!
- Że co do jasnej cholery!!!???
- Po pierwsze, kurwa, przestań przeklinać do jasnej cholery!!!
- Ty też kurwa przeklinasz!!!
- Okej przepraszam- powiedział - a teraz mnie wysłuchaj.
- Ciągle ciebie słucham.
- Jestem upadłym aniołem, ale nie w tym rzecz. Cat... ja... chciałbym, abyś poszła ze mną na randkę. Od momentu, w którym na mnie wpadłaś...
- To ty wpadłeś na mnie!!!
- Niech ci będzie. Od momentu w którym na ciebie wpadłem nie było chwili, abym nie myślał o tobie. Jesteś piękna i mądra... ja.... mi się naprawdę bardzo podobasz... i naprawdę nie chcę cię ranić.... to wczoraj to.....
Chłopak nie skończył mówić, ponieważ przerwałam mu, całując go. Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Chłopak włożył ręce pod moją bluzkę i złapał mnie w talii. Wplątałam dłonie w jego czarne włosy, gdy drzwi pokoju otworzyły się z hukiem.
- Cat, musimy pogadać!!!
Do pokoju wparowała Scar. Gdy zobaczyła mnie z Willem pobladła.



                                                       

Rozdział 3

Scarlett P.O.V


Wróciłam do pokoju. Cat już nie było. Gdzie ona poszła? Jest 18.30 . Niestety akademik zamykają o 24.00 ale i tak się martwię. Zam pewną osobę kilka godzin i już się o nią martwię. To samo z Jacem. Znam go kilka godzin a jutro idę z nim ''randkę''. W końcu wyjdzie na to, że jestem łatwa. Muszę zwolnić.
''Zadzwonię do Cat, może dowiem się gdzie jest'' - pomyślałam.
- ''pip'',''pip'',''pip''.... Tutaj Cat! Jestem zajęta lub po prostu nie mam ochoty cie słuchać, zostaw wiadomość - powiedział głos ze słuchawki mojego telefonu
- Cat muszę pogadać. Tu Scar... - powiedziałam i rozłączyłam się.
Usiadłam na łóżku. Zauważyłam że się nie rozpakowałam.
Na początek wyjęłam trzy pary convers'ów, jedne air max'ów i dwie vans'ów. Miałam 13 bluz z nadrukami i dwie bez. Obcisłe rurki razy osiem i jeansy razy sześć. Miałam dwie super, mega szegszi sukienki bez ramiączek i trzy na ramiączkach. Majtki, skarpetki i staniki schowałam gdzieś do wysuwanej szafeczki. Trzy pary szpilek i jedne koturny. Na razie tyle włożyłam do szafy. Miałam też strój kąpielowy, który wsadziłam gdzieś po między moje staniki a majtki. Miałam jeszcze moje ulubione książki, zeszyty, piórnik, biżuterię i dwie torebki. Torebki powiesiłam na ramie od łóżka, a piórnik, zeszyty, książki i biżuterię wsadziłam do półki nocnej. Przypomniało mi się jeszcze o pudełku umieszczonym na tylnym siedzeniu... Później po nie pójdę.
Już miałam wyrzucać pudła, kiedy przypomniało mi się o kasie. Była ona umieszczona bezpiecznie pod podkładką wsadzoną w karton. Było tam ok. 4 tys funtów. Postanowiłam jutro założyć konto w banku na kartę kredytową. Cat mi pomoże.
Powiesiłam nasze plany lekcji w mini kuchni. Do łazienki wstawiłam kubek, szczoteczkę i pastę do zębów. W kabinie prysznicowej postawiłam mój szampon i odżywkę. Moje kosmetyki postawiłam na  półce  z lusterkiem.
Była 22.00. Przebrałam się w piżamę i wzięłam prysznic. Nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa... To nie jest zwykły ból ja u śmiertelników. Ten jest o wiele straszniejszy od innych. Czujesz jak ci głowa wybucha co 10 min. U każdego (takiego jak ja) odbywa się to w tych samych chwilach. To jest straszne. Czujesz jak diabeł puka w twoją czachę, ty nie masz siły mu otworzyć a on za karę rozwali Ci łeb. Straszne. Zwykle trwa wo ok. 40-50 min. Przy 50 min diabeł mówi Ci co masz zrobić. Ja na szczęście nie dostałam takiego zlecenia.
Włączyłam sobie TV. Miałam ochotę na horror, więc sobie go włączyłam. Nagle usłyszałam jak ktoś idzie. Skrzypienie podłogi przeraziło mnie. Wstałam i podeszłam.. Już miałam uderzyć tego kogoś w głowę, kiedy zapaliło się światło. To była Cat!

Cat P.O.V

Jechaliśmy leśną drogą. Zaczęłam myśleć o tym, gdzie mnie zabiera. Chłopak musiał wyczuć moje zdenerwowanie, ponieważ powiedział:
-Nie bój się, nie zabiję cię w tym lesie ani nie przelecę, chyba że sama będziesz tego chciała- i mrugnął do mnie.
 TAK. WILL DO MNIE MRUGNĄŁ. Z pewnością siedziałam teraz obok niego czerwona jak pomidor.
Chłopak zaśmiał się cicho. Po chwili namysłu postanowiłam zacząć rozmowę:
- Skąd jesteś?
- Z NY
- Och to całkiem niedaleko
- Taaa a ty?
- Z Morganville w stanie Texas
- Och
W końcu samochód zatrzymał się na jakiejś leśnej drodze. Will wysiadł, po czym otworzył mi drzwi.
- Musimy się teraz trochę przejść- Chłopak uśmiechnął się zachęcająco.
- Okej
Szliśmy wolnym spacerkiem jeszcze przez kilka minut. Wydawały mi się one uciążliwie długie, ponieważ Will nie odezwał się ani słowem. W końcu ujrzałam mały, drewniany dwupiętrowy domek. Obok niego rozciągało się ogromnej wielkości jezioro z małą wysepką na środku. Miejsce to było piękne.
- To mój domek letniskowy- powiedział Will- spędzałem tu wakacje, aż do ukończenia 13 roku życia.
- Tu jest pięknie- powiedziałam z zapartym tchem
- Cieszę się, że ci się podoba.
Zmierzaliśmy ku pięknej budowli.
- Hej Cat, mam pytanie, jaką masz dziś na sobie bieliznę?- zapytał Will.
Momentalnie zaczerwieniłam się ze zdziwienia.
- A co cię to???!!!
- A tak....
Doszliśmy do małego klifu. Will zdjął swoją koszulkę i z drzewa zdjął linę.
- Co ty robisz!?- zapytałam.
- Idę popływać. Myślałem, że możemy razem popływać, mała
- Mała to może być twoja pała- odpowiedziałam mu z uśmiechem
- A co, chcesz zobaczyć???- chłopak uśmiechnął się od ucha do ucha.
Momentalnie się zaczerwieniłam i wyglądałam jak pomidor.
- Biorę to za tak- odpowiedział z uśmiechem chłopak.
Po chwili ściągnął swoje czarne spodnie, pozostając tylko w slipkach. Nagle złapał mnie i wskoczył ze mną do wody. Darłam się niemiłosiernie nie ze strachu, a z zaskoczenia.
Woda była zimna. Było tu trochę głęboko. Zanurkowałam, po czym poczułam, że ktoś mnie łapie w talii. Will przyciągnął mnie do siebie, po czym złączył nasze usta w pocałunku. Nie wiem, czemu to zrobiłam, ale odwzajemniłam go. Z moich ust chłopak przeniósł się na szyję, a potem zaczął ją ssać. Nim się skapnęłam, chłopak zrobił mi tam malinkę. Włożył ręce pod moją bluzkę, nie przestając mnie całować. Odnalazł zapięcie mojego stanika, po czym gwałtownie odsunęłam się od niego. Byłam w tym momencie na niego wnerwiona.
- Co ty robisz??!!- krzyknęłam. Poczułam, że oczy zaczynają mnie piec. O nieee. Zaczynam się...
- Cat, twoje oczy...- powiedział chłopak, ale ja zanim zrozumiałam co  się stało stałam przed drzwiami mojego pokoju. Byłam doszczętnie mokra.
Otworzyłam po cichu drzwi muśląc, że Scarlett już śpi. Zapaliłam światło, po czym zauważyłam rękę Scar napełnioną mocą. A więc ona jest....
- Cat, gdzieś ty była!!! Jest już 2 w nocy!!!- krzyczała moja współlokatorka.
- Scar, musimy pogadać.
Usiadłyśmy na łóżkach. Scar zaczęła rozmowę.
- Cat, ja ci to wszystko wytłumaczę...
- Nie trzeba. Wiem, kim jesteś.
- Tak?
- Tak. Jesteś, tak jak ja DIABLICĄ.

"Było to dawno temu. Mama wysłała mnie po owoce. Było zielone światło dla pieszych... On się nie zatrzymał....Znalazłam się u diabła..."

- Ojejku. Przykro mi...
- Ale przynajmniej wiem, że nie jestem sama w tym gównie. Nienawidzę takiego życia- powiedziałam jej.
- Ja też- przyznała Scarlett.
W końcu położyłyśmy się spać. Przez jakiś czas jeszcze nie mogłam zasnąć, ale w końcu odpłynęłam do krainy Morfeusza...


sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 2

Cat P.O.V
Zauważyłam, że w drzwiach stoi Will. Spróbowałam ukryć się za szafą. Słyszałam ich rozmowę:
- Hej. Czy dziewczyna z którą dziś chodziłaś po korytarzu tutaj mieszka?- zapytał
- Ona... Tak, mieszka tutaj- odpowiedziała niepewnie moja współlokatorka
-  A czy jest w pokoju?
Serce zabiło mi mocniej. Nie. Powiedz, że nie, plizzz.
- Tak
Nieeeeee!
- Cat!!! Chodź, masz gościa- Zawołała mnie Scar.
Powoli opuściłam moją skrytkę i podeszłam do drzwi. W tym samym momencie Scar opuściła pokój, zostawiając mnie sam na sam z Willem. Chłopak uśmiechnął się, po czym zwrócił się do mnie:
- Czemu tak szybko dziś uciekłaś, mała.
- A co cię to obchodzi- zdziwiłam się
- Ponieważ chciałem, abyś pojechała dziś gdzieś ze mną, Isabelle
Zatkało mnie. Skąd on wiedział, jakie jest moje prawdziwe imię. W jego ustach moje imię brzmiało tak... słodko. Dopiero teraz zauważyłam, że na sobie ma czarne converse, czarne spodnie i bluzkę z Metallici - mojego ulubionego zespołu. Czarna, skórzana kurtka idealnie pasowała do tego stroju. Według mnie wyglądał idealnie. Ponieważ za długo zwlekałam z odpowiedzią, chłopak wziął to za, tak. Założyłam swoje czerwone conversy i skórzaną kurtkę. Po chwili szłam za chłopakiem, do jego samochodu.


Scarlett P.O.V


- Cat!!! Chodź, masz gościa - zawołałam ją, i wnioskując po jej minie chciała mnie zbić, dlatego opuściłam to miejsce.
Szłam korytarzem. Patrzyłam się w podłogę. Weszłam w kogoś! ZNOWU!!! To był on. To był Jace. Ten sam Jace co wcześniej. Ten sam przystojny Jace.
- Przepraszam Jace - wyszeptałam chłopakowi do ucha
- Nie. To ja przepraszam -powiedział - w rekonpensatę zapraszam cię na lunch do stołówki
- Chętnie - ledwo co zdążyłam wypowiedzieć te słowa Jace pociągnął moją rękę i nie wiem jak stałam na stołówce. Czy to jego moc? Nie wiem, ale jeszcze mu tak bardzo nie zaufałam, żeby prowadzić tę rozmowę.
Jace zamówił coś dla mnie i dla siebie. Poszliśmy do stolika, oddalonego o dobre 26 m od jego znajomych.
- Smacznego- usłyszałam od najładniejszego gościa na ziemi.
- Nawzajem - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co studiujesz? - spytał kiedy przełknął hamburgera.
- Dziennikarstwo - odpowiedziałam
- Ja też! Jestem na drugim roku. Znam wszystkie sprawdziany na pamięć. Jak przypuszczasz, jestem strasznym nieukiem - powiedział a ja się zarumieniłam. Po chwili ciągnął dalej - Jak będziesz chciała...nie rozumiała czegoś... - zawahał się - ... przyjdź do mnie, a ja Ci pomogę...Jeżeli chcesz?
- Jasne! Dobrze mieć takiego kogoś na kogo mogę liczyć... - znowu się zarumieniłam, a on się uśmiechnął, wtedy zobaczyłam, że ma śliczne dołeczki. Odwzajemniłam uśmiech.
Po skończonym lanchu zaciągnął mnie do siebie. Otworzył drzwi i posadził mnie na swoim łóżku. Sam usiadł obok. W rogu zauważyłam łóżko.
- Masz współlokatora?
- Tak, ma na imię Will i jest punkiem. Chyba twoja współlokatorka wpadła mu w oko.
- On jej chyba też. - odpowiedziałam
- Mnie też ktoś wpadł w oko...- powiedział patrząc mi w oczy
- Chyba już pójdę - powiedziałam. Wstając złapał mnie za rękę i powiedział :
- Scar, umówisz się ze mną? - patrząc mu w oczy widziałam, że mu zależy. Mnie też zależało.SCAR CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE?! NIE RÓB TEGO SCAR...
- Raczej tak, podaj dat...
- Jutro od razu po lekcjach. Będę czekał na dziedzińcu.
- D-dobrze - wyjąkałam i wyszłam.

Rozdział 1

                                                         

Cat P.O.V

  Powoli zaczęłam się rozpakowywać. Nie używałam mocy, ponieważ uważałam to za zbędne. Gdy tu przyjechałam marzyłam o tym, aby być normalna. Nikt nie wiedział o mnie zbyt wiele. Zawsze starałam się trzymać na boku. Miałam tylko jedną przyjaciółkę- Alice. Znałyśmy się od przedszkola. Ale ona też nie wiedziała o moim małym sekrecie. Wyjęłam z pudła moją kolekcję płyt. Wśród mojej "małej' kolekcji miałam płyty takich zespołów jak Metallica, Iron Maiden czy Guns 'n Roses. Kolekcja zajęła całą półkę znajdującą się nad moim łóżkiem. Włożyłam do mojej szafy całą górę bluzek. W przewadze czarnych. Na ścianie przymocowałam plakaty moich ulubionych zespołów. Z torby wyjęłam moje dwie pary glanów- czarne ''dwudziestki'' i czerwone ''trzydziestki". Ułożyłam je obok mojej małej kolekcji butów Converse. Kosmetyczkę schowałam na górną półkę w szafie. Inne moje rzeczy upchałam na dno szafy. Po chwili zauważyłam, że zostały mi tylko książki, które schowałam pod łóżko.
Po skończonej pracy ułożyłam się wygodnie na łóżku. Po chwili zauważyłam, że jest już godz. 18.30.
Zasypiałam, gdy do pokoju wparowała moja współlokatorka. Zdjęła swoją kurtkę mówiąc:
- Hej, widzę, że się już rozpakowałaś.
Powoli usiadłam na łóżku. Ziewnęłam, po czym przeciągnęłam się.
- Hej- powiedziałam- kiedy tu przyjechałaś???
- Przyjechałam tu tydzień temu. Odebrałaś już swój plan lekcji???
- Nie
- To dobrze, przynajmniej będę mogła cię oprowadzić- powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
Dopiero teraz zauważyłam, że na ścianach nie zostało ani jednego plakatu Lady Gagi. Wstałam z łóżka, po czym ubrałam czarne glany. Włosy związałam w kucyk i założyłam moją skórzaną kurtkę. po chwili stałam przed Scar gotowa do wyjścia.
- To co, idziemy?- powiedziała dziewczyna.
Podczas drogi dziewczyna pokazała mi wszystkie sale. Okazało się, że też studiuje dziennikarstwo. Gdy przechodziłyśmy obok jednej z sal zauważyłam tego chłopaka, który niedawno na mnie wpadł. Chyba mnie nie zauważył, co oznaczało, że przynajmniej nie będzie nazywał mnie "małą".  Nagle poczułam, że moja przyjaciółka odciągnęła mnie od miejsca, w którym stałam.
- Cat!!! Czy ty mnie słuchasz!!!- powiedziała z oburzeniem moja współlokatorka.
- Tak- odpowiedziałam szybko
- Tamten chłopak to Will. Jest on chłopakiem, od którego ludzie trzymają się z daleka. Mówią, że jest dziwny. Podobno jakaś dziewczyna go dziś ośmieszyła na korytarzu. Współczuję jej.
- Scar, tą dziewczyną byłam ja- powiedziałam.
- O w mordę- powiedziała
- Zgodzę się z tobą.
- O nie... On cię chyba zauważył, bo spojrzał się w naszą stronę
- OMG uciekajmy
- Racja
I uciekłyśmy do naszego pokoju.



Scarlett P.O.V


Wzięłam nasze plany lekcji i poszłam do pokoju. Przekręciłam kluczyk i zobaczyłam Cat siedzącą na łóżku. Razem studiowałyśmy dziennikarstwo.Oprowadziłam ją po szkole. Zwiedziłyśmy dziedziniec. Miała do mnie kilka pytań, na które z chęcią odpowiadałam.
- Scar, a znasz nauczycieli? Wiesz może jacy oni są?
- Słyszałam o nich sporo. Np. pan od Angielskiego, jest niski, wymagający, ale miły. Raz pewna dziewczyna nie zrobiła wypracowania na temat drugiej wojny światowej. Miało to być na 16 stron, z fotografiami.  bardzo dobrze pisała. Miała dostać jedynkę, ale w ostatniej chwili powiedziała że może teraz wygłosić referat na ten  temat.Udało jej się, dostała 6 + za wiadomości z pamięci. Albo pan od historii, na niego należy uważać, jest chamski...- w tej chwili urwałam bo zauważyłam że Cat mnie nie słucha.
- Cat!!! Czy ty mnie słuchasz!!! - krzyknęłam na nią, bo nie lubię gadać samej do siebie
- Tak- odpowiedziała szybko
- Tamten chłopak to Will. Jest on chłopakiem, od którego ludzie trzymają się z daleka. Mówią, że jest dziwny. Podobno jakaś dziewczyna go dziś ośmieszyła na korytarzu. Współczuję jej. - powiedziałam, bo zauważyłam że się na niego dziwnie gapi.
- Scar, tą dziewczyną byłam ja- powiedziała, a ja wpadłam w przerażenie. Zauważyłam że idzie w naszą stronę więc uciekłam z nią do pokoju.
- Scar, to nasz, mój pierwszy dzień a już mam kłopoty!- powiedziała ze śmiechem Cat. Chwilkę później zaczęłyśmy się śmiać jak oszalałe. Później ktoś zaczął pukać do drzwi. Odskoczyłyśmy jak oparzone. Zebrałam w sobie odwagę, podeszłam do drzwi i otworzyłam. Stał tam on.

piątek, 29 listopada 2013

Prolog

Cat   P.O.V


Mijały ostatnie dni mojego pobytu w rodzinnym domu. Szybko pakowałam swoje rzeczy do pudeł, i pośpiesznie znosiłam je na dół. Skończyłam pakować  ostatnie pudło, kiedy do pokoju weszła moja najlepsza przyjaciółka.
- Hej, Cat... Czy to było już ostatnie pudło?- zapytała Alice
- Tak. Dziękuję za pomoc.
- Nie ma za co- dodała smutnym głosem - szkoda, że jedziesz...
- To co? Czas na pożegnanie- powiedziałam
- Chyba naprawdę już czas- dodała, po czym przytuliła mnie.
 Stałyśmy jeszcze w moim pokoju przez kolejne pięć minut żegnając się. Alice odprowadziła mnie do mojego czarnego Audi A4. Wsiadłam do samochodu i odpaliłam go. Przyjaciółka pomachała mi jeszcze raz na pożegnanie, po czym odjechałam. W lusterku widziałam moją przyjaciółkę, której łza kręciła się w oku. Ja rzadko płakałam.
Droga ciągnęła się niemiłosiernie długo. Zawsze byłam sprawnym kierowcą dzięki mojemu wyczulonemu słuchu, wzroku i szybkiej reakcji na daną sytuację.
Po kilku godzinach jazdy dotarłam na miejsce. Przede mną  stał potężny gmach collegu. Wybrałam Washington State Univercity. Zaparkowałam samochód po czym pognałam odebrać klucz do pokoju. Zostałam przydzielona do pokoju nr. 66. Mieścił się on na  2 piętrze. Weszłam na górę i zauważyłąm drzwi od mojego pokoju. Wzięłam głęboki oddech i już miałam pukać gdy nagle drzwi otworzyły się. Stała w nich dziewczyna o bladej cerze podobnej do mojej i czarnych oczach. Miała włosy koloru ciemnego blondu i  niebieskie końcówki. Uśmiechnęła się i powiedziała:
- Cześć! Jestem Scarlett. Mów mi Scar.
- Cześć! Jestem Cat. Mieszkasz w tym pokoju?
- Tak! Podobno miała dzisiaj przyjechać jakaś dziewczyna. To ty?
- Najwyraźniej tak. - powiedziałam
- Wejdź.
Połowę pokoju zajmowały plakaty Lady Gagi. Wtedy zdałam sobie sprawę że moja współlokatorka jest DZIWNA. Na chwilkę wyrwałam się z pokoju aby przynieść swoje bagaże. Gdy szłam korytarzem ktoś na mnie wpadł. Straciłam równowagę i po chwili na kimś leżałam. Był to niezwykle przystojny chłopak w moim stylu - punk. Miał włosy zaczesane do tyłu, koloru czarnego. Jego ręce zdobiły czarne tatuaże.
- Uważaj jak łazisz mała!
- Mała to może być twoja pała!
Jego wyraz twarzy wyrażał zaskoczenie. Dopiero teraz zauważyłam że ludzie się na nas gapią.
Pospiesznie zeszłam z chłopaka i zniknęłam na parkingu. Chyba coś do mnie wołał, ale nie usłyszałam co.



Scarlett P.O.V


Tydzień temu przyjechałam tutaj - do Washington State Univercity. Czekałam na to od dziecięcych lat! Zawsze marzyłam dostać się do tego collegu. Moje dzieciństwo nie należało do najlepszych. Miałam trudny okres w życiu... Ale mniejsza z tym!  Ważne jest tu i teraz a nie przeszłość.
 Najtrudniej było mi się pożegnać z rodziną, przyjaciółmi i moim najlepszym kolegom - Bułą. Buła był psem (owczarkiem niemieckim). Oficjalnie uważałam go za największą ofiarę i lenia świata. Mimo to bardzo go kochałam. Jemu jako jedynemu mogłam się wyżalić. Zawsze mnie rozumiał. Teraz na pewno myślicie że jestem walnięta, bo gadam z psami. Może i macie rację. Nie wiem. Najprawdopodobniej i jestem dziwna ale mam bardzo wysoką samoocenę i to mi dużo pomaga. Powracając do tematu ; pakowałam wtedy ostatnie pudła, kiedy do mojego pokoju wparował mój brat, by się ze mną pożegnać. Strasznie mi się chciało płakać ale powstrzymałam się. Chciałam być dzielna... Zeszłam pośpiesznie na dół z ostatnimi pudłami. Pożegnałam się z najbliższymi i wsiadłam do mojego samochodu - Toyoty Corolla. Zarobiłam na niego w kafejce ale to inna historia. Drogę do pokonania miałam dużą ale dałam sobie radę za pomocą piosenek happysad'a.
Po ośmiu godzinach jazdy (wliczając przerwy na siku) dotarłam tu. Znalazłam się przed gmachem WSU. Po ogromnym dziedzińcu przechadzali się uczniowie (tak mi się zdaje). Zamknęłam samochód i poszłam odebrać klucz do pokoju. Szłam szerokim korytarzem. Doszłam (tak mi się zdaje) do sekretariatu.
- Dzień dobry. Nazywam się Scarlett Thieew's i chciałabym klucz od mojego pokoju.
- Dzień dobry. Proszę - dała mi klucz. Miałam już wychodzić, gdy dodała - będziesz miała współlokatorkę.
Wtedy wyszłam. Cieszyłam się na myśl o mojej nowej koleżance. Spojrzałam na klucz :


Pokój nr. 66
Piętro 2 

Zdziwiłam się trochę ponieważ 66 to moja szczęśliwa liczba. Udałam się to tego pokoju. Przekręciłam zamek i zobaczyłam coś strasznego. Ten pokój był strasznie..hmm... "zanieczyszczony". Rozejrzałam się w nim. Był całkiem spory. Stały w nim dwa łóżka, dwie szafy, jedna komoda z telewizorkiem z lat 90. Postanowiłam pójść po rzeczy. Starannie zamknęłam drzwi i zeszłam po schodach prosto do samochodu. Wzięłam dwa pudełka i weszłam na górę zostawić je. Czynność ta poważyła się jeszcze trzy razy. Za ostatnim razem tak się zagapiłam, że weszłam w kogoś. Kogoś kto był wysoki, przystojny, dobrze zbudowany. Oczywiście po zderzeniu się z tym kimś dwa pudła mi się wyślizgnęły z rąk i upadły na ziemię. Było to nieco krępujące, ponieważ niosłam wtedy bieliznę i moje seksowne wdzianka leżały teraz luzem. Masakra.
- Przepraszam! Nic Ci nie jest?! - krzyknął chłopak, zdezorientowany, zaistniałą sytuacją
- Nie, przepraszam że w ciebie weszłam... - powiedziałam szybko klękając i zbierając rozrzucone stringi i staniki...
- Pomogę Ci - powiedział
- Nie trzeba - rzuciłam oschle.
- Mogę to zachować? - powiedział ironicznie podnosząc mój stanik w serduszka
- Nie! - odpowiedziałam. Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Chłopak miał  blady odcień skóry, jak ja. Wydało mi się to trochę dziwne bo nigdy nikogo takiego nie spotkałam. Może był tym, czym ja byłam... hmm... Włosy miał zaczesane na prawą stronę miały kolor jasnego brązu. Nosił czapkę a la "krasnoludek" jak ja to nazywam. Luźna bluzka  i dresy, takie ze ściągaczami. Do tego buty to chyba były coversy. Nie wiem nie przyjrzałam się.
- Dzięki za pomoc - powiedziałam do niezwykle Swag chłopaka
- Mam na imię Jace, a ty?
- Scarlett, ale mów mi Scar.
- Może pomogę Ci zanieść te pudła do pokoju? - zapytał Jace
- Jak byś mógł.. - odpowiedziałam
Całą drogę gadaliśmy o naszym życiu i dowiedziałam się, że prawie niczym się nie różnimy.
Weszłam do pokoju i postanowiłam ogarnąć ten syf. Wszędzie wisiały plakaty Lady Gagi. Ble...


***
Minął tydzień, cały czas myślałam o Jace'e, ale nie spotkałam go nigdzie. W miarę znałam korytarze i wiedziałam dokąd one prowadzą. Mniej więcej. Mój apartament prawie ogarnęłam i połowa pokoju nie była już w Lady Gadze. Podeszłam drzwi. Tak po prostu i nagle zobaczyłam dziewczynę która miała właśnie pukać. Wyprzedziłam ją i otworzyłam drzwi. Widziałam  dziewczynę o cerze białej jak ja! Już znam dwie takie osoby... Ciekawe czy jest nas więcej....? Miała pełne czerwone usta i czarne oczy. Miała czarny T-shirt i skórzana kurtkę. Zauważyłam na jej nogach conversy.
Włosy miała falowane i czerwono - czarne.Całkiem ładnie wyglądała, bo miała czarno - białą bandamkę.
Rzuciłam do niej standardowe słowo "cześć", przedstawiłam się i dowiedziałam się kilku rzeczy.
Mianowicie ma na imię Cat i chyba studiujemy razem. Wydaje się być sympatyczna, ale patrzyła na mnie jak na osła kiedy zobaczyła plakaty z Lady Gagą. Nie zdążyłam jej tego wytłumaczyć, bo wyszła po rzeczy. Zajęłam się dalszym ściąganiem plakatów.